Dwa tygodnie temu to zespół FC Max cieszył się po udanej pogoni i cudem zremisowanym meczu. Ich przeciwnik w trzeciej kolejce zespół LAW Perfect prowadził do przerwy 6-2 by w ostatecznym rozrachunku zremisować 8-8. Tym razem role się odwróciły a mecz z ISS Wawrzaszek na długo pozostanie w pamięci zawodników FC Max. Wicelider a równocześnie faworyt tego meczu, strzelecko zupełnie “przespał” pierwszą połowę. Zawodnicy tej ekipy ani razu nie zdołali pokonać Mateusza Białożyta, natomiast ich rywale za sprawą Sławomira Wałęgi ( 6 i 10 min.) i Michała Siąkały (13 i 14 min.) aż czterokrotnie trafiali do bramki ISS i widoczny w przerwie na tablicy wyników rezultat prezentował się zgoła sensacyjnie. Już od początku drugiej połowy faworyt ruszył do zmasowanych ataków, uznając najwyraźniej, że nie wszystko jest jeszcze stracone. Odblokowali się w 23 minucie kiedy po zespołowej akcji, lekko zdezorientowanego bramkarza Maxów pokonał Grzegorz Demianów. Minutę później udane rozegranie rzutu rożnego, akcję finalizuje Dariusz Bibański i w szeregach FC Max coraz większa panika. Przez kolejnych kilka minut, ta ostatnia drużyna bardzo rzadko opuszczała własną połowę boiska ograniczając się do wybijania piłki jak najdalej od własnej bramki. Gracze ISS raz po raz dochodzili do dogodnych sytuacji strzeleckich, które jednak kolejno marnowali - Dominik Szczepaniak, Paweł Graff oraz dwukrotnie Łukasz Orzechowski. Pod bramką ISS zawodnicy Maxów, pokazali się w tej części gry, po raz pierwszy w 28 minucie za sprawą Michała Siąkały, który swój rajd zakończył jednak zbyt słabym strzałem. Idealnym podaniem minutę później obsłużył Orzechowskiego G.Demianów, lecz Orzechowski spudłował po raz kolejny. Seryjnie marnowane sytuacje nie zraziły jednak zawodników ISS, którzy atakując non stop, nadal praktycznie nie opuszczali połowy rywala. Minuty jednak upływały a następne bramki nie padały i broniący się zawodnicy FC Max byli coraz bliżej szczęśliwego finału. Nadeszła jednak 36 minuta, wtedy na strzał z dystansu zdecydował się G.Demianów, piłka odbiła się jeszcze rykoszetem dodatkowo zaskakując Białożyta. ISS poszło za ciosem, kilkadziesiąt sekund potem, świetnym podaniem w pole karne, Michał Jankoś znalazł Graffa, który okazji nie zmarnował doprowadzając do remisu. W 37 minucie ostatnia szansa FC Max na “powrót do gry”, oko w oko z Hankusem po podaniu Wałęgi stanął Siąkała, trafiając wprost w ofiarnie interweniującego bramkarza ISS. Jeszcze w tej samej kolejną okazję marnuje Siąkała, fatalnie pudłując i mimo, że po graczach ISS widać było upływ sił spowodowany agresywną grą w drugiej połowie, to jednak to oni byli “na fali” i potrafili to w ostatnich fragmentach meczu udowodnić. Ostatnia, 40 minuta - przechwyt Marka Kubicy rozegranie piłki w polu karnym z G. Demianowem i Kubica pakuje piłkę do siatki. Jeszcze sam na sam z Białożytem G. Demianów, górą bramkarz FC Max a na 5 sekund przed końcem po indywidualnej akcji, mimo asysty dwóch obrońców, wynik ustalił Orzechowski. Potem już tylko taniec radości zawodników ISS Wawrzaszek i smutek graczy FC Max, którzy jeszcze długo nie mogli uwierzyć w to co się stało.
FC Hrumki - LAW Perfect
Zespół LAW Perfect, chcący zapewne utrzymać dystans za prowadzącą w lidze dwójką liderów, nie mógł sobie pozwolić na stratę punktów ze zdecydowanym “czerwoną latarnią” ligowej tabeli. W drużynie FC Hrumki co kolejkę debiutują nowi gracze co jednak nie ma kompletnie przełożenia na prezentowany poziom gry czy też osiągane rezultaty. Nie inaczej było w meczu z LAW Perfect, w którym w barwach Hrumek po raz pierwszy zagrali Robert Stańco i Roman Mikler. Ten ostatni zdołał nawet dwukrotnie pokonać strzegącego bramki LAW Tomasza Pielę, co nie zmienia faktu, że zadebiutował w meczu, w którym FC Hrumki doznali najwyższej porażki w tym sezonie. Cały mecz wyglądał dokładnie tak jak końcowy rezultat - ogromna przewaga zespołu LAW Perfect, który stworzył multum sytuacji do zdobycia bramek. Natomiast te strzelone przez outsidera rozgrywek wynikały po prostu z niefrasobliwości graczy LAW, którzy akurat w tym meczu skoncentrowani byli bardziej na strzelaniu kolejnych goli niż na solidnej obronie własnej bramki. A tak w tym spotkaniu padały bramki:
2 min. 0-1 - strzał Mateusza Malinki z 8 metrów zdołał odbić Paweł Sikora, lecz nadbiegający Tomasz Raczek z woleja rafia do pustej bramki.
3 min. 0-2 - kopia akcji po której padła pierwsza bramka - Raczek do Krystiana Mańkusa, którego strzał broni Sikora, lecz nadbiegający Malinka pakuje piłkę do bramki.
3 min. 0-3 - po wznowieniu gry przez FC Hrumki, ich natychmiastowa strata piłki a Raczek strzałem z 9 metrów podwyższa prowadzenie.
5 min. 1-3 - indywidualna akcja Romana Miklera i jego strzał z ostrego kąta przepuszcza Tomasz Piela.
10 min. 1-4 - Maciej Tokarczyk do Bartłomieja Żuka, jego strzał zbyt słaby ale Sikora odbija piłkę tak, że z dobitką nie ma problemu Malinka.
10 min. 2-4 - niespodziewanie lewą stroną przedarł się Piotr Miernik i strzałem szpicem buta zaskakuje Pielę.
11 min. 2-5 - pozostawiony sam na połowie boiska należącej do FC Hrumki Tomasz Knapek, otrzymał podanie z okolic własnego pola karnego. Spokojnie piłkę przyjął - “objechał” Sikorę i posłał piłkę do pustej bramki.
12 min. 2-6 - Raczek ograł z prawej strony boiska Marcina Gostyńskiego, mocno wbił piłkę w pole karne, gdzie “dołożył” nogę Marek Kania.
12 min. 2-7 - Raczek przejął piłkę w okolicach środka boiska, ograł Roberta Stańco i widząc wybiegającego Sikorę, podał stojącemu przed pustą bramką Malince.
17 min. 2-8 - tym razem Raczek zdecydował się na strzał, górą Sikora, lecz odbitą przez niego piłkę do siatki kieruje Mańkus.
20 min. 3-8 - na linii pola karnego LAW pozostał, czekający chyba na przerwę, Piotr Niemczyk i nieoczekiwanie otrzymał piłkę zagraną spod własnej bramki. Dobrze ją opanował i nie dał szans Pieli.
29 min. 4-8 - Tomasz Raczek traci piłkę na rzecz Bartka Haczka, ten natychmiast do Miernika, który ładnym strzałem nad wybiegającym Pielą zmniejsza prowadzenie rywala.
29 min. 4-9 - Akcja meczu ! Będący twarzą do autu Raczek, zagrał piętą za siebie, w okolicy punktu z którego wykonuje się rzut karny, podanie (również piętą) przedłużył Malinka, a zamykający na drugim skrzydle akcję Mańkus strzałem z “pierwszej piłki” nie dał szans Sikorze.
31 min. 4-10 - przed polem karnym rywala piłkę wywalczył Mańkus, ta trafiła do Malinki, który podwyższa prowadzenie.
32 min. 4-11 - szybki kontratak LAW, wymiana piłki Kania -> Malinka -> Kania i ten ostatni pokonuje Sikorę.
34 min. 4-12 - seryjnie marnujący wcześniej idealne okazje Tokarczyk, tym razem zdecydował się na strzał zaraz po przejęciu piłki. Mocne uderzenie z “dzióba” i piłka ląduje w siatce.
35 min. 5-12 - Mikler ograł Bartłomieja Żuka i posłał piłkę obok wybiegającego Pieli.
40 min. 5-13 - trójkowa akcja - Leszek Wieczorek -> Kania -> Janusz Gruszlik, strzał tego ostatniego jest tylko formalnością.
40 min. 5-14 - Kania i Mańkus od połowy boiska biegli sami na Pawła Sikorę, ostatecznie do pustej bramki piłkę kieruje Kania.
W przeciwieństwie do swego najgroźniejszego konkurenta czyli ISS Wawrzaszek, żadnych problemów z pokonaniem niżej notowanego rywala nie miał zespół ZPPNH. Wynik 1-0 do przerwy pozostawiał jeszcze zawodnikom KS Tkaczów cień nadziei na uzyskanie korzystnego rezultatu, jednak ostatecznie bramki w tym spotkaniu strzelali tylko zawodnicy lidera a mecz kończy się ich zdecydowanym zwycięstwem 4-0. Wynik rzadko obserwowany na futsalowych parkietach uzyskały ekipy WSEH i Arki Kamienica. Prowadzenie w 18 minucie za sprawą uderzenia Grzegorza Kiszki objęli “studenci” i kiedy wydawało się, że dowiozą korzystny rezultat do końca spotkania nadeszła 40 minuta. Wtedy to skutecznym strzałem popisał się Łukasz Muras doprowadzając do wyrównania, jednak żeby nie było “zbyt różowo”, to w tej samej minucie kamieniczanie stracili na kolejny mecz bramkarza Pawła Hofmanna, ukaranego czerwona kartką za akcję ratunkową.
Może nie aż tak jak mecz z udziałem FC Max i ISS Wawrzaszek, ale również dramatyczny przebieg miało spotkanie Electropoli i Enersys. Początek tego meczu a w zasadzie praktycznie cała pierwsza połowa należała do zespołu Enersys. Już w 2 minucie rzut wolny dla tego zespołu, Martin Donocik -> Łukasz Cader -> Piotr Grabowski, strzał tego ostatniego jak i dobitkę Kamila Krzaka broni Andrzej Malcherczyk. W rewanżu próba Sylwestra Płaski (zablokowana) oraz Bartłomieja Dobrowolskiego (obok bramki). Następnie coraz częściej Enersys - Kamil Krzak ograł Andrzeja Wójtowicza, lekko obok bramkarza ale piłka ocierając się o słupek wyszła poza boisko, w 5 min. mimo asystującego mu Pawła Suska uderzył mocno pod poprzeczkę Grabowski, Malcherczyk zdołał odbić na rzut rożny. W końcu padła bramka, swój rajd przez całe boisko, zakończył strzałem Mirosław Ścieszka, Malcherczyk broni lecz wobec dobitki Krzaka jest już bezradny. Przez cały czas utrzymywała się przewaga Enersys, przerywana pojedynczymi atakami Electropoli. W 10 minucie w okolicy pola karnego Electropoli, Sławomirowi Majowi piłkę zabrał Roman Pietraszko, szybko zagrał “klepkę” z Krzakiem i podwyższył prowadzenie swojego zespołu strzałem do pustej bramki. Trzecia bramka to wyłącznie zasługa Krzaka, który ruszył z piłką z okolicy środka boiska, ograł Suska i mocnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Malcherzykowi. Akcja Marcina Witkowskiego z Wójtowiczem w 12 min., jeszcze efektu bramkowego nie przyniosła podobnie jak strzał Płaski po podaniu Suska w 13 minucie (broni Daniel Wójcik), ale gracze Electropoli swoją bramkę w końcu zdobyli. Z rzutu rożnego zagrywał Płaska a Wójcika pokonał Wójtowicz. W drugiej części gry spotkanie z czasem się wyrównało, Enersys jeszcze raz odskoczyło na 3 bramki po strzale Pietraszki w 26 minucie, po czym coraz częściej do głosu zaczęli dochodzić ich rywale. W 28 minucie na 4-2 trafi Maj, rehabilitując się za błąd przy drugiej bramce dla przeciwnika. Potem bardzo wyrównana gra, sporo strzałów, które jednak w większości były niecelne, a efektów bramkowych nie było żadnych. W samej końcówce szczęście uśmiechnęło się do zawodników Electropoli, najpierw Dobrowolski a następnie po raz drugi tego dnia Maj i mecz kończy się remisem, którego patrząc przez pryzmat pierwszej połowy raczej nikt się nie mógł spodziewać.
opracowali admin/Puczi






19.10.09, o godz. 13:08
Genralnie te relacje na ….., a ZPPNH-KS Tkaczów szczególnie. W ogóle ma oddanej dramaturgi tego spotkania
19.10.09, o godz. 17:06
Prosiłbym o unikanie wulgaryzmów w komentarzach
Co do relacji… Gdybyś choć trochę się zastanowił nad tym co czytasz to doszedłbyś do jedynie słusznego wniosku, że relacji z meczu ZPPNH - KS Tkaczów w tym tekście po prostu… nie ma
Jest to wyłącznie krótki komentarz końcowego rezultatu i tyle.
P.S Chętnie skorzystam z pomocy w kwestii pisania relacji, jeżeli masz ochotę to proszę o kontakt
20.10.09, o godz. 14:44
Pytanie mam nagrywa ktoś może jakieś spotkania?? widziałem kiedyś kogoś na balkonie z kamera.
prosiłbym o kontakt gg 5096711
21.10.09, o godz. 11:22
dobre są relacje nie narzekajcie
22.10.09, o godz. 17:22
WSEH - ARKA 1:1. Nie mam zastrzeżeń do relacji. Zwyczajny błąd w samym wyniku. Pozdrawiam.