<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	>

<channel>
	<title>Lemar - drużyna futsalu</title>
	<atom:link href="http://www.lemar.iscore.pl/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.lemar.iscore.pl</link>
	<description>Bielska Liga Futsalu</description>
	<pubDate>Thu, 17 May 2012 00:00:00 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.7</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Aroma Group zdobywcą Mistrzostwa Bielskiej Ligi Futsalu 2012 !</title>
		<link>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13646</link>
		<comments>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13646#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 May 2012 21:49:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lemar.iscore.pl/?p=13646</guid>
		<description><![CDATA[To już jest koniec rozgrywek w tym sezonie dla pierwszoligowców. Mimo świetnej postawy ISS Wawrzaszek, który do przerwy prowadził z Aromą 1-0, dotychczasowy lider zdołał w drugiej połowie rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść, tym samym zdobywając tytuł mistrzowski. Tegoroczna ostatnia kolejka była wyjątkowa. Tak się bowiem złożyło, że praktycznie każdy mecz mógł o czymś decydować. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To już jest koniec rozgrywek w tym sezonie dla pierwszoligowców.<span id="more-13646"></span> Mimo świetnej postawy<strong> ISS Wawrzaszek</strong>, który do przerwy prowadził z Aromą 1-0, dotychczasowy lider zdołał w drugiej połowie rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść, tym samym zdobywając tytuł mistrzowski. Tegoroczna ostatnia kolejka była wyjątkowa. Tak się bowiem złożyło, że praktycznie każdy mecz mógł o czymś decydować. Dla kompilacji emocji brakowało, by wzorem zawodowych lig wszystkie mecze rozgrywać równocześnie. Dla niektórych jak pokazały wydarzenia z &#8220;meczu&#8221; Centrum-Normal, takie rozwiązanie byłoby raczej niezbędne. </p>
<p>Już w pierwszym meczu mająca jeszcze szanse na drugie miejsce <strong>Młodzież </strong>zagrała z walczącą o baraże <strong>Dziewiątką</strong>. Od pierwszych minut w ataku faworyt, ale Dziewiątka również nie zamierzała kurczowo bronić swej bramki. Początkowo Młodzież nie była w stanie stworzyć dogodnych sytuacji, kilka prób z dystansu nie mogło sprawić problemu Szymonowi Mamorskiemu. Pod drugą bramką po stracie Krzysztofa Kani, groźnie strzelał Łukasz Mentel, Paweł Kurowski odbił piłkę na rzut rożny. Z czasem jednak przewaga Młodzieży była coraz wyraźniejsza, a sytuacje do zdobycia bramki coraz bardziej klarowne. W 9 minucie pierwszą &#8220;setkę&#8221; marnuje Kania, ale chwilę później było już 1-0. Piłkę na linii środkowej stracił Tomasz Duleba, Młodzież w kontrataku 2 na 1. Podanie do Jakuba Denysa przeciął powracający pod własną bramkę Aleksander Macedoński, zatrzymał ją, ale tak nieszczęśliwie, że praktycznie wystawił ją Denysowi, który natychmiast strzelił pokonując Mamorskiego. Kolejne trzy bramki padły w krótkim odstępie czasu między 14 a 16 minutą. Najpierw z rzutu rożnego Mateusz Waliczek wycofał piłkę na 14 metr do Dawida Ogrockiego, który silnym strzałem z pierwszej piłki umieścił piłkę w siatce. Następnie akcja prawą stroną Waliczka, zagranie w poprzek boiska, sprytnie przepuścił piłkę Kania i trafiła ona do zamykającego akcję na drugim skrzydle Marka Profica i po chwili Mamorski po raz trzeci tego dnia skapitulował. Kiedy w 16 minucie na 4-0 podwyższył Kania, ciężko było oczekiwać niespodzianki w tym spotkaniu. W 19 minucie bramka dla ambitnie grającej Dziewiątki. Strata Jacka Włocha, wymiana piłki pomiędzy Januszem Cyranem i Macedońskim, po czym ten pierwszy z bliska trafia do pustej bramki. Po zmianie stron mecz podobny, walcząca Dziewiątka i atakująca, mająca przez całe spotkanie przewagę Młodzież. W 30 minucie nagrodzona ambicja Dziewiątki, na 4-2 trafia Łukasz Mentel. Przed tym zawodnikiem jeszcze szansa na zdobycie kontaktowej bramki w 35 minucie, kiedy to wykonywał przedłużany rzut karny. Jego uderzenie obronił Kurowski, a po chwili Dariusz Sierota wbiegł między obrońców, otrzymał piłkę od Denysa i podwyższył na 5-2. Podłamani takim obrotem sprawy zawodnicy Dziewiątki stracili w końcówce jeszcze trzy bramki i Młodzież wygrywa 8-2. </p>
<p>Znając wynik Dziewiątki, <strong>ISS Wawrzaszek</strong> do swojego meczu z grającą o tytuł <strong>Aromą Group</strong> mógł przystąpić &#8220;na luzie&#8221;. Wobec porażki Dziewiątki widmo ewentualnej gry w barażach zostało od ISS oddalone. Nie znaczy to, że ekipa Wawrzaszków zamierzała ułatwić Aromie zdobycie tytułu. Mecz od początku bardzo zacięty, bardzo dużo walki dosłownie o każdą piłkę. Gra ofensywna Aromy, pozbawionej w tym meczu obu braci Maciejewskich opierała się w całości na Andrzeju Szymańskim, któremu najczęściej próbował pomagać Jakub Cybiński. Kiedy Szymański zmuszony był odetchnąć na ławce, zawodnicy ISS mogli być praktycznie spokojni - Aroma nie stwarzała zagrożenia. Mimo wszystko choć to zawodnicy lidera mieli optyczną przewagę w tym spotkaniu, groźniejszy w pierwszej połowie był ISS. Padła w niej tylko jedna bramka w 12 minucie. Najpierw z 6 metrów strzelał Dariusz Bibański, zastępujący kontuzjowanego Gerarda Marszałka Jacek Moskwa zdołał odbić piłkę na rzut rożny. Z niego Michał Jankoś do nadbiegającego Łukasza Orzechowskiego, który pięknym, mocnym strzałem umieścił piłkę pod poprzeczką bramki Aromy. Ataki tej ostatniej, najczęściej grane przez &#8220;ścianę&#8221; nie przynosiły efektów, a jeżeli już udało się oddać celny strzał to na posterunku był bramkarz Krzysztof Demianów.  Drużyna Wawrzaszków mogła i powinna prowadzić wyżej, przynajmniej 2-0 po ostatniej akcji pierwszej połowy. Piotr Witkowski zagrał przed bramkę do Grzegorza Demianowa, który w idealnej sytuacji przegrał pojedynek z Moskwą. Piłka &#8220;zatańczyła&#8221; przed bramką i usiłował wybić ją jeden z obrońców Aromy. Trafił jednak w próbującego zablokować wybicie Demianowa. Następnie piłka odbiła się od poprzeczki, a potem tuż przed linią bramkową. W końcu zawodnikom Aromy udało się wyekspediować ją w pole. Po zmianie stron nadal, tyleż usilne co nieskuteczne ataki Aromy i kontry ISS. W końcu lider dopiął swego. Zagraną przez Cybińskiego piłkę na &#8220;ścianie&#8221; opanował Szymański. Następnie w swoim stylu obrócił się na obrońcy i nie dał szans bramkarzowi ISS na skuteczną interwencję. Do zdobycia tytułu Aromie potrzebne było zwycięstwo, a strzelona bramka wcale nie rozwiązała przysłowiowego &#8220;worka z bramkami&#8221; dla tej drużyny. Czas płynął nieubłaganie i tytuł coraz bardziej oddalał się od Aromy, kolejne bramki nie padały mimo, że w drugiej połowie Aroma miała zdecydowanie więcej i lepsze sytuacje do ich zdobycia niż w pierwszych 20 minutach. Bohaterem przełomowej akcji swojej drużyny został Piotr Słowiak. Nie grzeszący skutecznością zawodnik Aromy, w 35 minucie zabrał na linii środkowej piłkę próbującemu go ograć rywalowi. Następnie zagrał do Szymańskiego, sam ruszając w kierunku bramki. Odegraną przez Szymańskiego piłkę, Słowiak z 3 metrów posłał do siatki strzelając swoją pierwszą, ale jakże ważną bramkę w tym sezonie. Dosłownie 30 sekund później ponownie w akcji Słowiak. Zagrał przez całe boisko piłkę do Cybińskiego. Ten ostatni będąc tyłem do bramki, kapitalnie ograł obrońcę i strzałem lewą nogą pod poprzeczkę nie dał szans bramkarzowi. Po tych ciosach ISS nie zdołał się już podnieść. Aroma za sprawą goli Szymańskiego oraz debiutującego w naszej lidze Portugalczyka Eduardo Monteiro &#8220;dobiła&#8221; w końcówce podłamanego rywala, pieczętując po ciężkim boju mistrzowski tytuł. </p>
<p> Długo kompletowała skład przed spotkaniem z <strong>Contrą Kamienica </strong>ekipa <strong>THC United</strong>. Koniec końców udało się zebrać &#8220;gołą&#8221; piątkę i mecz się rozpoczął. Contra atakowała, ale stawka meczu, w którym kamieniczanie musieli zdobyć co najmniej punkt by uniknąć baraży wyraźnie ich paraliżowała. Grające bez obciążeń, ale i bez zawodników rezerwowych THC zwalniało grę, spokojnie czekając na swoje okazje. Doczekali się dość szybko, już w 4 minucie prowadzenie THC dał Wojciech Czulak. Contra wyrównała w 12 minucie po strzale Marcina Jakowenki i do przerwy remis. Cztery minuty po zmianie stron Contra znów była zmuszona &#8220;gonić wynik&#8221;. Najpierw z rzutu wolnego Łukasz Szewczyk do Czulaka i było 2-1, a następnie &#8220;klepka&#8221; tych samych zawodników, po której sytuację sam na sam z Łukaszem Gochem wykorzystał Czulak. Po tej bramce błyskawiczna odpowiedź Contry, w &#8220;długi&#8221; róg bramki trafia Tomasz Ryszka. Kiedy na niespełna cztery minuty przed końcem do wyrównania doprowadził Marek Makarewicz wydawało sie, że Contra zdoła osiągnąć swój cel, lecz brakło im&#8230; 7 sekund. Wtedy uczestniczący w akcji swojej drużyny, bramkarz THC Rafał Twardowski wstrzelił piłkę w pole karne, gdzie do siatki posłał ją Szymon Kóska i United odnosi zwycięstwo spychając Contrę na pozycję barażową. </p>
<p>Mecz <strong>Centrum</strong> i <strong>Normalu</strong> miał zadecydować o tym kto zajmie miejsce drugie oraz, co mniej istotne o ewentualnej czwartej lokacie Centrum. W przeciwieństwie do takich drużyn jak ISS Wawrzaszek czy THC United, które grając &#8220;o nic&#8221; potrafiły&#8230; rozegrać mecze, zawodnicy obu zespołów postanowili odegrać farsę, mającą na celu osiągnięcie obopólnych korzyści. Z jednej strony było to oczywiście drugie miejsce dla Normalu, z drugiej chęć pozbawienia tytułu Króla Strzelców <strong>Andrzeja Szymańskiego</strong> z Aromy. Zadziwiające jak w dzisiejszym, w końcu graniu w piłkę dla przyjemności, zdewaluowało się pojęcie - <em>kolega</em>. Bowiem współautorami tej żenady, której byliśmy świadkami byli &#8220;koledzy&#8221; Szymańskiego z drużyny Centrum Old grającej w lidze na Orliku, a której Andrzej Szymański po raz kolejny wymiernie pomógł w zdobyciu tytułu mistrzowskiego. Zrozumiała to chyba część uczestników wczorajszej farsy - Piotr Czak usiadł na ławce i już z niej nie wstał po strzeleniu (a raczej wpuszczeniu przez rywali) 8 bramki - następna &#8220;groziła&#8221; zrównaniem się z Szymańskim. Natomiast zawodnicy Centrum Jacek Janiczek, Szymon Urbańczyk i Kamil Czarnecki zeszli z boiska i wyszli z hali w trakcie meczu. Pozostali na nim Bogdan Szczotka, Seweryn Caputa, Jarosław Szubert i Rafał Chudzik. Opinie obserwujących poczynania obu zespołów, zawodników drużyn FC Docent, Dziewiątka i Aroma Group nie nadają się do zacytowania. Stąd też, przy ich wnioskach postanowienie o posiedzeniu Zarządu w tej sprawie. </p>
<p>W ostatnim spotkaniu <strong>Rapid</strong> pokonał <strong>FC Docent</strong> 8-4.</p>
<p>We wczorajszej notatce napisałem, że drużyną która wystąpi w meczu barażowym będzie Dziewiątka. Taką też interpretację Regulaminu forsowałem przez cały wczorajszy wieczór, tak też informując obie ekipy. Przyznaję, była to interpretacja &#8220;z pamięci&#8221;. Jak się dziś okazało po analizie zapisów w Regulaminie, to jednak Contra Kamienica zmuszona jest rozegrać mecz barażowy. Oba zainteresowane zespoły zostały już o tym powiadomione, a ja tą drogą chciałbym jeszcze raz przeprosić zainteresowanych za swój błąd i wprowadzone zamieszane. Marek Homa</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lemar.iscore.pl/?feed=rss2&amp;p=13646</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Rozstrzygnięcia za tydzień ? - 16 kolejka II ligi BLF</title>
		<link>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13627</link>
		<comments>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13627#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 May 2012 14:07:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lemar.iscore.pl/?p=13627</guid>
		<description><![CDATA[Coraz bliżej końca rozgrywek także na boiskach drugoligowych. Nadal jednak pozostaje nierozstrzygnięta kwestia awansu drugiej, obok LAW Perfect, drużyny oraz obsadzenia pozycji barażowej. W grze o drugą lokatę pozostają Electropoli Galwanotechnika, której do awansu potrzeba jednego punktu oraz Tequila. Szanse na pozycję barażową nadal posiada Moda-Pol, aczkolwiek do takiego rozstrzygnięcia potrzebne są im wygrane w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Coraz bliżej końca rozgrywek także na boiskach drugoligowych.<span id="more-13627"></span> Nadal jednak pozostaje nierozstrzygnięta kwestia awansu drugiej, obok LAW Perfect, drużyny oraz obsadzenia pozycji barażowej. W grze o drugą lokatę pozostają Electropoli Galwanotechnika, której do awansu potrzeba jednego punktu oraz Tequila. Szanse na pozycję barażową nadal posiada Moda-Pol, aczkolwiek do takiego rozstrzygnięcia potrzebne są im wygrane w dwóch ostatnich spotkaniach oraz przynajmniej jedna porażka Tequili. Szanse Sturmu, ZPPNH i WSEH na zajęcie trzeciej lokaty można określić jako czysto matematyczne.<br />
Zdecydowanie lepiej wyglądała by sytuacja <strong>ZPPNH</strong> w przypadku zwycięstwa nad niżej notowaną <strong>Tymczasową</strong>, co jednak w tym dniu okazało się dla ZPPNH niewykonalne. Mogli sobie &#8220;ustawić&#8221; ten pojedynek już w pierwszej minucie, kiedy świetną akcją popisał się Zbigniew Targosz. Najpierw założył &#8220;siatkę&#8221; Romanowi Ochelskiemu, przed kolejnym obrońcą zagrał &#8220;klepkę&#8221; z Sebastianem Mędrzakiem, po czym w idealnej sytuacji strzelając z 4 metrów trafił wprost w interweniującego Szymona Chodnika. Efektowny początek a następnie kilka minut bez celnego strzału z obu stron. Kolejne trafienie w światło bramki zaowocowało już golem. Na środku boiska źle zagrał Dawid Talik - wprost pod nogi Łukasza Tymrakiewicza, ten w sytuacji 2 na 1 wymienił podania z Tomaszem Englertem, by finalnie skierować piłkę do pustej bramki i Tymczasowa objęła prowadzenie. Prowadzenie wydaje się zasłużone, gdyż lepsze wrażenie sprawiał właśnie ten zespół. ZPPNH chociaż atakowało, zdawało się nie mieć pomysłu na defensywę rywali. Tymczasowa atakowała rzadziej, ale częściej zagrażała bramce Łukasza Mosia, który zastąpił w tym meczu kontuzjowanego Tomasza Kapsa. W 9 minucie prawą stroną szarża Damiana Warmuza, strzał spod linii autowej broni Moś. Początek meczu mógł też zaskoczyć dość spokojnym tempem jak na te dwa zespoły. Z kolejnymi minutami wzrosło ono dość znacznie. Wyrównanie padło niespodziewanie, w niezbyt groźnej wydawało się sytuacji. Aut dla ZPPNH na wysokości linii przerywanej, Mędrzak krótko do Talika, który popisał się kapitalnym strzałem i piłka wylądowała w &#8220;okienku&#8221; bramki Chodnika. Odpowiedź Tymczasowej błyskawiczna, po błędzie Łukasza Selwieta Marek Lasoń &#8220;dzióbnął&#8221; piłkę obok interweniującego Mosia, ponownie wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie. W końcówce pierwszej połowy zwiększyła się przewaga ZPPNH, strzelali celnie m.in dwukrotnie Targosz, a także Mędrzak po indywidualnej akcji, ale Chodnik nie dał się pokonać. W 20 minucie jeszcze świetna okazja dla Tymczasowej, po akcji Tymrakiewicza. Zabrakło ostatniego podania, to w wykonaniu Tymrakiewicza przed pustą bramkę do Ochelskiego było niedokładne. Po zmianie stron nasilały się ataki ZPPNH i wpadały kolejne bramki dla&#8230; Tymczasowej. W 23 minucie rzut wolny dla Tymczasowej z 9 metrów. Do piłki podszedł Warmuz i strzelił w&#8230; środek muru. Muru dość kruchego, stojący w nim zawodnicy ZPPNH rozstąpili się, piłka przeleciała miedzy nimi i obok zaskoczonego Mosia wpadła do siatki. Upłynęło 25 sekund i aut pod bramką Tymczasowej dla ich rywali. Rozegrany jednak w taki sposób przez graczy ZPPNH, że piłka trafiła na linię środkową boiska do stojącego tam Englerta. Zawodnik Tymczasowej ruszył sam na Mosia i strzałem z 6 metrów, po którym piłka odbiła się jeszcze od słupka, pokonał bramkarza ZPPNH  - 4-1. Coraz bardziej zaciekle atakujące ZPPNH często notowało straty co natychmiast próbowali wykorzystać przeciwnicy, zawiązując kontrataki. Natomiast pod bramką Chodnika &#8220;setek&#8221; raczej nie oglądaliśmy. Strzałów sporo, ale większość nie mogła Chodnikowi sprawić problemów. Strzelali Talik (broni Chodnik), Targosz (nad bramką). W 33 minucie ten ostatni po indywidualnej akcji trafił w zewnętrzną część słupka z dość ostrego kąta. Cóż z tego, że im bliżej końca tym większa przewaga ZPPNH, skoro efektów bramkowych nie było. Strzelanie bramek zdecydowanie lepiej w tym meczu wychodziło Tymczasowej. W 35 minucie popisali się kapitalną akcją. Zagranie spod własnej bramki lobem przez Tymrakiewicza, na środku boiska głową za siebie zagrał Artur Marzec, na wolne pole do wbiegającego Lasonia, który będąc sam na sam z Mosiem, posyła piłkę do bramki między nogami bramkarza ZPPNH. Chwilę później ponownie Marzec do Lasonia, który z nie trafia z metra do pustej bramki. Marzec asystował także przy szóstym golu dla Tymczasowej, zgrywając piłkę do będącego w biegu Ochelskiego, który z 4 metrów nie dał szans Mosiowi. To była już 38 minuta i stało się jasne, że ZPPNH w tym meczu punktów nie zdobędzie. W końcówce jeszcze po jednym golu dla każdej z drużyn, ale to Tymczasowa po meczu, w którym &#8220;wypunktowała&#8221; rywala inkasuje trzy punkty. </p>
<p>Szansę na to by do końca grać o trzecią lokatę miał także zespół <strong>WSEH</strong>. Warunkiem było pokonanie <strong>Electropoli Galwanotechnika</strong>. Mecz był wyrównany, trochę częściej przy piłce byli zawodnicy WSEH, ale już w sytuacjach podbramkowych było porównywalnie. Broniący bardzo dobrze w tym meczu Marcin Kiszka, przepuścił piłkę do siatki w najmniej spodziewanych momentach. Najpierw, już w 3 minucie spod linii bocznej niezbyt mocno w &#8220;krótki&#8221; róg bramki Kiszki uderzył Dariusz Drewniak i piłka znalazła się w siatce. W drugiej połowie uderzenie Andrzeja Szala z 13 metrów, też powinno paść łupem bramkarza WSEH, jednak piłka między nogami Kiszki wpadła do bramki. Swojego gola &#8220;studenci&#8221; zdobyli w samej końcówce, kiedy to grali już z wycofanym bramkarzem. Podanie Bartłomieja Płuciennika strzałem z bliska na bramkę zamienił Radosław Szafarz. </p>
<p>Najciekawiej w 16 kolejce zapowiadał się pojedynek <strong>LAW Perfect</strong> z <strong>Tequilą</strong>. Jednak zawodnicy tej drugiej drużyny, zajmującej trzecią pozycję w lidze stawili się w bardzo skromnym składzie, bez nawet jednego zawodnika rezerwowego. To niejako na starcie znacznie ograniczyło ich możliwości podjęcia rywalizacji z liderem. Przewaga LAW od początku meczu nie podlegała dyskusji, już w 2 minucie Kamil Krzak do Łukasza Radomskiego, krótkie zgranie piłki i strzał Krzaka. Trochę wyblokowana przez interweniującego Marcina Pietrusę piłka wtoczyła się do bramki. Wysoko i dokładnie kryjący LAW nie dawał za wiele pograć rywalom, którzy bardzo szybko zmuszani byli do pozbycia się piłki. W 5 minucie było już 2-0, świetnie Łukasz Wrzeszcz prostopadle w pole karne, gdzie stojący tyłem do bramki Krzak, strzałem pietą a`la Lewandowski zaskoczył Pietrusę. Nadal mnożyły się sytuacje bramkowe dla lidera. W 9 minucie Maciej Rozmus wyrzucił piłkę do Krzaka na linię pola karnego Tequili. Krzak skleił piłkę na klatce piersiowej po czym posłał ją do siatki obok wybiegającego Pietrusy, tym samym kompletując hat`tricka. W 10 minucie kolejna okazja, kontratak LAW 3 na 1, po którym zarówno Krystian Mańkus, jak i dobijający Radomski trafili w słupek. W 12 minucie jedna z nielicznych do tej pory sytuacja dla Tequili i od razu wykorzystana. W posiadaniu piłki Konrad Sienkowski, na obieg poszedł mu Krzysztof Sewiło, otrzymawszy piłkę od Sienkowskiego strzelił z 7 metrów, a piłka po rękach Rozmusa wpada nad nim do bramki. W 16 minucie ruszył z piłką z okolicy środka boiska Wrzeszcz, następnie prosta &#8220;klepka&#8221; z Mańkusem  i Wrzeszcz zakładając &#8220;siatkę&#8221; Pietrusie ustala rezultat do przerwy. Identyczny przebieg miał ten mecz po zmianie stron. Cały czas przewaga LAW i to ten zespół miał zdecydowanie więcej sytuacji podbramkowych. Na miarę sił i środków Tequila próbowała odpowiadać, ale wystarczyło to do osiągnięcia identycznego rezultatu jak w pierwszej połowie (1-4). Tak więc wysokie i w pełni zasłużone zwycięstwo LAW 8-2. </p>
<p>Coraz lepszą postawę prezentuje w ostatnich spotkaniach <strong>FC Biała</strong>. Ale tak blisko odniesienia historycznego sukcesu i sprawienia niespodzianki, jeszcze nie była. Kiedy <strong>Sturm </strong>szybko objął prowadzenie w 3 minucie, wydawało się że będzie jak przez większość sezonu w meczach z udziałem Białej, czyli bez emocji. A jednak stało się inaczej. Co prawda na przerwę Sturm schodził z &#8220;planowym&#8221; prowadzeniem 4-2, lecz po zmianie stron seria trzech kolejnych goli dla FC Białej i w 29 minucie to ten zespół objął prowadzenie. Do wyrównania w 31 minucie doprowadził Grzegorz Antonów. Kiedy wydawało się, że Biała jest w stanie dowieźć remis do końca stracili dość kuriozalną bramkę. Po odgwizdaniu faulu dla Sturmu, bramkarz i zawodnicy Białej próbowali coś wyjaśniać z sędziami i rywalami. Ci jednak nie dyskutowali, szybko rozegrali rzut wolny i po chwili piłka znalazła się w pustej bramce skonsternowanych graczy Białej. Tak więc jeszcze nie tym razem, ale walczący zawodnicy FC Białej coraz bliżej zdobycia historycznych punktów. </p>
<p>W pierwszym spotkaniu tej kolejki <strong>Arka Kamienica</strong> wysoko uległa ekipie <strong>Moda-Pol</strong> 3-8. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lemar.iscore.pl/?feed=rss2&amp;p=13627</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>THC United i FC Docent opuszczają pierwszą ligę - 17 kolejka I ligi BLF</title>
		<link>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13603</link>
		<comments>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13603#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 May 2012 21:04:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lemar.iscore.pl/?p=13603</guid>
		<description><![CDATA[Po rozegraniu 17 kolejki znamy już spadkowiczów z I ligi. Opuszczą ją FC Docent oraz THC United. Nadal będzie jednak trwała walka o uniknięcie pozycji nr 8, która to &#8220;gwarantuje&#8221; pojedynek barażowy z trzecią drużyną II ligi. Wydawało się, że spadkowiczów poznamy dopiero w ostatniej kolejce, ale zadecydował świetny występ Dziewiątki w pojedynku z Rapidem. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po rozegraniu 17 kolejki znamy już spadkowiczów z I ligi. <span id="more-13603"></span>Opuszczą ją FC Docent oraz THC United. Nadal będzie jednak trwała walka o uniknięcie pozycji nr 8, która to &#8220;gwarantuje&#8221; pojedynek barażowy z trzecią drużyną II ligi. Wydawało się, że spadkowiczów poznamy dopiero w ostatniej kolejce, ale zadecydował świetny występ Dziewiątki w pojedynku z Rapidem. Porażka tej ostatniej drużyny pozbawiła ją szans na zajęcie pozycji medalowej.</p>
<p>       W pierwszym spotkaniu 17 kolejki <strong>Młodzież</strong> zagrała z <strong>THC United</strong>. Do szturmu na bramkę Marcina Susałki rekordziści przystąpili od pierwszych minut. Po każdej własnej zakończonej akcji &#8220;siadali&#8221; na przeciwników, szybko odzyskując piłkę. W pierwszych kilku minutach mecz toczył się niemal wyłącznie na połowie THC. Ta ostatnia drużyna szansę na wymianę kilku podań miała tylko w krótkich momentach, gdy Młodzież &#8220;odpuszczała&#8221; pressing. Jednak cofnięte THC dość długo nie dopuszczało rywali do stuprocentowych sytuacji pod własną bramką, a ich strzały z dystansu nie stanowiły wielkiego zagrożenia. W 10 minucie zawodnicy THC  po raz pierwszy na dłużej zagościli pod bramką Młodzieży i paradoksalnie odbyło się to ze szkodą dla nich. Po rzucie rożnym z kontratakiem wyszedł Dawid Ogrocki, zagrał do Mateusza Waliczka, który nie miał problemów z wykorzystaniem sytuacji sam na sam z Susałką. Chwilę po bramce błąd w ustawieniu obrońców Rekordu wykorzystują Łukasz Szewczyk i Wojciech Czulak. Po zagraniu tego drugiego sam na sam z Pawłem Kurowskim znalazł się Szewczyk, próba podcinki, ale czujnie Kurowski i tylko rzut rożny. Prawie natychmiast akcja pod drugą bramką, Waliczek do Krzysztofa Kani, po którego strzale piłka odbiła się od słupka. Nie opuściła jednak pola karnego THC trafiając w końcu do Waliczka. Jego strzał lewą nogą trafia w obrońcę, poprawka nogą prawą ląduje w siatce. Nadal w ataku Młodzież, ale próby strzałów prawie wszystkich jej zawodników nie przyniosły powodzenia i po jednostronnej pierwszej połowie prowadzenie Rekordu 2-0. Pierwsza minuta po zmianie stron to znakomita okazja zmarnowana przez Rafała Wiesnera po błędzie Jakuba Sojki i dwa strzały Czulaka, po których tylko rzuty rożne dla THC. Potem wszystko wróciło do &#8220;normy&#8221;  przez większość czasu piłka w posiadaniu Młodzieży i co jakiś czas okazje dla tej drużyny zmarnowanie m.in przez Kanię, Ogrockiego czy Sojkę. W końcu do trochę bezpańskiej piłki przed polem karnym THC dopadł Kania w 33 minucie i strzałem z 7 metrów nie dał szans Susałce. Kiedy po wznowieniu gry, stracie United Jacek Włoch wymienił podania z Ogrockim i z bliska trafił na 4-0 stało się jasne, że na zdobycz punktową w tym meczu THC nie ma co liczyć. W końcowych minutach na boisku zrobiło się &#8220;luźniej&#8221;, swoje okazje na choćby honorową bramkę miało także THC. Jednak w tym spotkaniu nie było im dane trafić do siatki. Młodzież zdobywając jeszcze dwie bramki przypieczętowała zasłużone zwycięstwo. </p>
<p>     Najważniejszym meczem 17 kolejki był oczywiście pojedynek trzeciego dotychczas <strong>Centrum </strong>z liderującą w lidze ekipą <strong>Aromy Group</strong>. Centrum w przypadku porażki definitywnie traciło szansę na zdobycie tytułu, a nawet podium wobec wygranej Młodzieży wyraźnie się oddalało. Natomiast Aroma w przypadku porażki musiała by w ostatniej kolejce liczyć na zwycięstwo&#8230; Centrum, które zagra z Normalem i oczywiście wygrać swój ostatni mecz. Centrum przystąpiło do tego meczu osłabione, bowiem zabrakło w ich szeregach wiodącej postaci - Bogdana Szczotki. W pierwszej akcji meczu Gerarda Marszałka strzałem z dalszej odległości próbował zaskoczyć Szymon Urbańczyk, bramkarz Aromy sparował piłkę na rzut rożny. Aroma odpowiedziała strzałem Andrzeja Szymańskiego z rzutu wolnego, po którym piłka minęła mur, ale Jarosław Szubert nie dał się zaskoczyć. Spokojne początkowo tempo meczu, wzrastało z każdą minutą, lecz sytuacji bramkowych nie było zbyt wiele. Oba zespoły po swoich akcjach szybko organizowały się w obronie, przez którą rywalom trudno było się przedostać. W 10 minucie świetna okazja dla Centrum, Kamil Czarnecki ograł Bartłomieja Włocha i wyszedł na pozycję sam na sam z Marszałkiem, który wygrał ten pojedynek i była to najlepsza jak do tej pory okazja pod obiema bramkami. W 12 minucie strata Aromy na połowie boiska, Seweryn Caputa do Urbańczyka - ostry strzał - broni Marszałek. Chwilę później w akcji Aroma, zgranie piłki głową przez Włocha na wolne pole do Szymańskiego. Snajper Aromy nie zwykł marnować takich okazji i tak też było tym razem. Strzał z 7 metrów i w 13 minucie Aroma obejmuje prowadzenie. W 15 minucie debiutujący w szeregach Centrum Krystian Gańcarczyk stracił piłkę na połowie rywala i natychmiast kontratak 2 na 1 w wykonaniu Jakuba Cybińskiego i Szymańskiego. Po wymianie piłki w okolicach pola karnego Centrum, Cybiński strzałem z 6 metrów podwyższa prowadzenie. Kiedy do końca pierwszej połowy pozostało 10 sekund, kontaktową bramkę zdobyło Centrum. Spod linii bocznej piłkę na &#8220;długi słupek&#8221; zagrywał Czarnecki. Podanie to przeciął interweniujący Marszałek wybijając piłkę do przodu. Wyleciała ona prawie na środek boiska wprost pod nogi Urbańczyka, a ten technicznym strzałem z pierwszej piłki umieścił ją w &#8220;okienku&#8221; bramki Aromy. Po wyrównanej pierwszej połowie prowadzenie lidera. Tak jak udanie pierwszą odsłonę kończyło Centrum, tak drugie dwadzieścia minut świetnie rozpoczęło się dla Aromy. Niespełna 20 sekund po rozpoczęciu gry zagranie z własnej połowy Szymańskiego do Mateusza Maciejewskiego. Ten będąc tuż przy linii autowej obrócił się na pilnującym go Rafale Chudziku, by następnie precyzyjnym strzałem umieścić piłkę w &#8220;długim&#8221; rogu bramki Szuberta. W 23 minucie w indywidualnej akcji Czarnecki, który ograł Szymańskiego, ale strzelił niecelnie z 8 metrów. Podobnie jak w pierwszej połowie mecz bardzo wyrównany, jednak bardziej klarowne sytuacje stwarzała Aroma. W 26 minucie po rozegraniu rzutu rożnego Maciejewski do Szymańskiego i strzał, po którym piłka między nogami Szuberta zatańczyła na linii bramkowej. W końcu bramkarz Centrum zorientował się w sytuacji i piłkę wybił. Natomiast wobec aktywnej i agresywnej obrony Aromy, Centrum miało spory problem ze stwarzaniem dogodnych okazji. W 29 minucie rzut wolny dla Centrum, potężne uderzenie Urbańczyka odbija Marszałek, a następnie z pola karnego wybija piłkę Włoch. Popędził za nią Szymański. Szybciej jednak był przy niej Szubert, z tym że zamiast ją wybić, próbował w prosty sposób ograć nadbiegającego Szymańskiego. Efekt był taki, że sekundy później zawodnik Aromy umieścił piłkę w pustej bramce. Na boisku dużo walki, sporo biegające obie drużyny, lecz w ofensywie Centrum skazane było raczej na próby strzałów z dystansu. Od 31 minuty Centrum z wycofanym bramkarzem, w bramce Szuberta zastąpił Urbańczyk i tak już pozostało do końca meczu. Nawet kiedy w posiadaniu piłki była Aroma, Urbańczyk pozostawał w bramce Centrum. Początkowo gra  &#8220;na pięciu&#8221; obróciła się przeciwko jej wykonawcom. Po stracie piłki Maciejewski do Szymańskiego, który sprytnie obok wybiegającego daleko od bramki Urbańczyka i było 5-1. Przez kilka minut Centrum ciężko było ustawić nawet klasyczny &#8220;zamek&#8221;, gdyż grający pressingiem gracze Aromy, zatrzymywali Urbańczyka w jego bramce. Po piątym golu zawodnicy Aromy wyraźnie się zdekoncentrowali, uznając chyba, że skoro w bramce stoi Urbańczyk to jedyną niewiadomą jest wysokość wygranej. Po sporym zamieszaniu pod bramką Marszałka w 35 minucie z bliska na 5-2 trafia Chudzik. Nie mające nic do stracenia Centrum już do końca ambitnie atakowało. Na minutę przed ostatnią syreną kontratak Aromy zakończył się &#8230;kolejnym trafieniem Chudzika. Gdy na 20 sekund przed końcem piłkę odbitą przez Marszałka po strzale Urbańczyka dobił Seweryn Caputa, w szeregach Aromy było już bardzo nerwowo. Na ewentualne wyrównanie zabrakło jednak czasu i Aroma odnosi, chyba jednak zasłużoną wygraną, znacznie przybliżając się do końcowego ligowego triumfu. </p>
<p>         Chcąc zachować szanse na końcowe zwycięstwo w lidze <strong>Normal </strong>musiał zrobić &#8220;swoje&#8221;. W tym przypadku było to pokonanie <strong>Contry Kamienica</strong>, która w poprzedniej kolejce postawiła twarde warunki liderowi. Zadanie udało się wykonać, chociaż początkowo łatwo nie było. Po kilku minutach rozgrywanych w środku pola, piłka trafiła na prawą stronę do Adama Makarewicza, który potężnym strzałem spod linii bocznej umieścił piłkę pod poprzeczką bramki Mateusza Ferugi. Mecz dobry i wyrównany, atakowały oba zespoły, wicelider długo miał problemy z przedarciem się przez defensywę Contry. Dopiero w 16 minucie Piotr Czak ograł Michała Chrobaka, a następnie z narożnika boiska zagrał piłkę w pole karne. Tam był już Jacek Czernek, który z trzech metrów trafił do siatki. Kiedy jednak w 18 minucie na 2-1 trafił Czak, rozpoczął się &#8220;odwrót&#8221; kamieniczan. Nie grali wcale gorzej ale po raz kolejny okazało się, że odrabianie strat nie jest ich mocną stroną. Po przerwie dwie następne bramki Czaka i zrobiło się już bardzo źle dla Contry. Wprawdzie w 33 minucie trafił jeszcze dla nich Marek Makarewicz, ale to było wszystko jeżeli chodzi o zdobycz bramkową Contry w tym meczu. Rezultat na minutę przed końcem ustalił Daniel Gala i Normal de facto zapewnił sobie co najmniej tytuł wicemistrzowski. </p>
<p>Do sporej niespodzianki doszło w meczu <strong>Dziewiątki</strong> z <strong>Rapidem</strong>. Dziewiątka zagrała bardzo dobrze, a przed wszystkim skutecznie. Pierwsza ich bramka to skutek kontrataku 2 na 1 Łukasza Mentla i Aleksandra Macedońskiego, po którym w 12 minucie trafił ten drugi. Kiedy w końcówce pierwszej połowy przewagę osiągnął Rapid, nadział się na kolejną zabójczą kontrę. Tym razem Jacek Patro i Zbigniew Wydra, który strzela na 2-0 w 18 minucie. Teraz szybka odpowiedź faworyta. Rzut rożny w 19 minucie strzela Jacek Banet, odbija piłkę Szymon Mamorski, najszybciej przy niej Sylwester Madejski, który skutecznie dobija ją do siatki. Jeszcze w 20 minucie Banet marnuje sytuację sam na sam i do przerwy prowadzenie Dziewiątki. Po zmianie stron dogodne okazje zmarnowali m.in Aleksander Biegun (dwukrotnie) z jednej, czy Krzysztof Kopeć z drugiej strony. Z czasem wzrastała przewaga Rapidu, lecz przyszedł moment, w którym Dziewiątka w ciągu 70 sekund rozstrzygnęła to spotkanie. Najpierw precyzyjnie na &#8220;długi&#8221; słupek zagrywa Macedoński, gdzie niepilnowany Patro dopełnił formalności. Ledwie 20 sekund później w kontrataku po stracie Rapidu ten sam duet i ponownie do bramki rywali trafia Patro. Nieszczęśliwą dla Rapidu minutę zakończył Macedoński, który zakręcił kilkoma obrońcami przeciwnika, by następnie pokonać Krzysztofa Piłocika. Zdobyta w ostatniej minucie przez Baneta bramka nic już zmienić nie mogła i Dziewiątka dzięki tej wygranej unika bezpośredniego spadku.  </p>
<p>Ostatni mecz tej kolejki został rozegrany dopiero dziś. <strong>ISS Wawrzszek</strong> zremisował w nim z <strong>FC Docent</strong> 4-4, ratując jeden punkt na minutę przed końcem dzięki bramce Piotra Witkowskiego. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lemar.iscore.pl/?feed=rss2&amp;p=13603</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Jeszcze nic wiadomo - 16 kolejka I ligi BLF</title>
		<link>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13570</link>
		<comments>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13570#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 May 2012 17:50:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lemar.iscore.pl/?p=13570</guid>
		<description><![CDATA[Po rozegraniu  16 kolejki spotkań nadal nie ma nic pewnego w kwestii końcowych rozstrzygnięć. Trzy z pięciu czołowych drużyn grały z niżej notowanymi zespołami, a pozostała dwójka czyli Rapid i Młodzież zagrała między sobą. Szybko bo już w 4 minucie Młodzież objęła prowadzenie po strzale Jacka Włocha. Młodzież od początku była drużyną częściej posiadającą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po rozegraniu  16 kolejki spotkań nadal nie ma nic pewnego w kwestii końcowych rozstrzygnięć.<span id="more-13570"></span> Trzy z pięciu czołowych drużyn grały z niżej notowanymi zespołami, a pozostała dwójka czyli <strong>Rapid</strong> i <strong>Młodzież</strong> zagrała między sobą. Szybko bo już w 4 minucie Młodzież objęła prowadzenie po strzale Jacka Włocha. Młodzież od początku była drużyną częściej posiadającą piłkę, cofnięty Rapid wyczekiwał na okazję do kontrataku. Kolejne bramki zobaczyliśmy dopiero w końcówce pierwszej połowy. Co prawda jeszcze w 17 minucie &#8220;setkę&#8221; po akcji Łukasza Jurka i Jacka Baneta zmarnował Łukasz Szędzielarz, ale minutę później padło wyrównanie. Po błędzie obrońców Młodzieży piłkę przejął Jurek, by następnie zakładając &#8220;siatkę&#8221; Pawłowi Kurowskiemu posłać ją do siatki. Z wyrównania rapidowcy cieszyli się krótko. Niespełna minutę po bramce Jurka Dariusz Sierota zagrał prostopadłą piłkę z linii środkowej do Krzysztofa Kani. Zbyt daleko pilnujący go Grzegorz Stawik i Kania z 6 metrów ponownie wyprowadza swój zespół na prowadzenie, ustalając równocześnie rezultat do przerwy. Po zmianie stron natychmiast pressingiem Młodzież, z czym Rapid nie bardzo sobie radził. Rekordziści błyskawicznie odzyskiwali piłkę, najpóźniej po przejściu przez Rapid linii środkowej. Taka gra szybko przyniosła zamierzony skutek. Najpierw zdobył piłkę Dawid Ogrocki, za linią środkową ograł Stawika. Następnie zagrał mocno na &#8220;długi&#8221; słupek gdzie akcję zamknął Piotr Bubec, za którym nie zdążył Szędzielarz. Natychmiast po wznowieniu gry strata Rapidu, Bubec przed polem karnym &#8220;zakręcił&#8221; Jurkiem, po czym strzałem lewą nogą pokonał Krzysztofa Piłocika. Była dopiero 22 minuta, ale sytuacja Rapidu zrobiła się trudna. Jednak zawodnicy tej drużyny szybko otrząsnęli się po fatalnym początku drugiej połowy i przystąpili do odrabiania strat. W 25 minucie trochę chaotycznej gry w okolicach bramki Kurowskiego, w końcu Banet do Aleksandra Bieguna, który z bliska trafia na 4-2. Cały czas przewaga Młodzieży, to ten zespół atakował. Rapid ofiarnie i z dużym szczęściem się bronił czekając na kolejne swoje okazje. W 31 minucie strata Młodzieży przy wyprowadzaniu piłki, natychmiast strzela Szędzielarz, broni jednak Kurowski. W 32 minucie piłkę na &#8220;przerywanej&#8221; stracił Sebastian Palarczyk, szybkie rozegranie piłki w wykonaniu Sylwestra Madejskiego i Stawika i Madejski strzela kontaktową bramkę. W 33 minucie dwukrotnie świetnie interweniuje Piłocik po strzałach Kani i Sieroty, pod drugą bramką strzał Szędzielarza zablokowany. Kolejny kontratak Rapidu był już skuteczny. Banet do Szędzielarza, ten spod linii bocznej zszedł z piłką do środka i strzelił z 9 metrów między nogami próbującego zablokować piłkę Mateusza Waliczka. Nie zdołał skutecznie interweniować także Kurowski i dość niespodziewanie w 35 minucie na tablicy wyników remis. W końcowych minutach ciągłe ataki Młodzieży i coraz rzadsze kontry rywali. Rapid jednak ambitnie i ofiarnie w obronie, przez co sytuacji dla rekordzistów praktycznie nie było. W ostatnich dwóch minutach Młodzież z wycofanym bramkarzem. Ledwie rozpoczęli grać w ten sposób, a natychmiast piłkę stracili - Szędzielarz do Stawika, który posyła piłkę do pustej bramki gdy na zegarze było 38.53 sekundy. Czasu do końca już więc nie było wiele, ale rapidowcom zabrakło w końcówce koncentracji i szczęścia. Młodzież nadal &#8220;na pięciu&#8221;, w końcu na strzał zdecydował się Palarczyk. Lecąca piłka odbiła się od nogi Jurka i myląc kompletnie Piłocika wpadła do siatki (39.25 sekund). Próbujący zaatakować zawodnicy Rapidu zostali jeszcze skontrowani. Dokładnie rozegraną akcję przez Bubca i Kanię kończy ten drugi i to jednak Młodzież inkasuje trzy punkty. W wyniku takiego rozstrzygnięcia Rapid spadł na piątą pozycję w tabeli, a Młodzież zdecydowanie zwiększyła swe szanse na podium. </p>
<p>Mający 16 punktów <strong>ISS Wawarzaszek</strong>, a tym bardziej <strong>Dziewiątka</strong> (12 pkt) nie mogły być pewne utrzymania przed tym meczem. Szczególnie dla Dziewiątki było to bardzo ważne spotkanie, w ostatnich dwóch meczach zagrają bowiem z drużynami walczącymi o medale, więc o punkty może być bardzo trudno. Rozpoczęło się dla nich znakomicie, już w 2 minucie sfaulowany w polu karnym Tomasz Duleba, pewnym egzekutorem rzutu karnego Łukasz Mentel i Dziewiątka na prowadzeniu. Ten gol niejako narzucił taktykę gry obu zespołów. Cofnięta Dziewiątka, w której atakach uczestniczyło co najwyżej dwóch zawodników, oraz atakujące ISS. Jednak przez praktycznie całą połowę ataki tej drużyny przypominały przysłowiowe &#8220;bicie głową w mur&#8221;, a większość oddawanych strzałów nawet nie dolatywała do bramki Szymona Mamorskiego. W ten sposób przez długie minuty nie musiał interweniować żaden z bramkarzy, a mecz był dość nudny do oglądania. Trochę emocji w końcówce pierwszej połowy. Najpierw z dystansu strzelił  w 16 minucie Zbigniew Wydra, na rzut rożny odbił piłkę Piotr Witkowski. Po nim celnie Mentel, ale ponownie udanie interweniuje Witkowski. W 17 minucie fatalnie Jacek Patro, który zagrał wprost do Grzegorza Demianowa, sytuację ratuje świetną interwencją Mamorski. W 19 minucie najładniejsza akcja w tej części gry. Michał Jankoś lobem do Łukasza Orzechowskiego, ten z powietrza zgrywa przed bramkę, gdzie był już Krystian Gawłowski, który z 2 metrów strzelił jednak zbyt lekko i Mamorski sobie poradził. Chwilę później rzut wolny dla Dziewiątki, Wydra do Krzysztofa Kopcia, który z 4 metrów nie zdołał pokonać Witkowskiego. Jeszcze w 20 minucie sam na sam z Mamorskim Dariusz Bibański - ofiarna interwencja Mamorskiego, a pierwszą połowę kończy mocny strzał Orzechowskiego (broni Mamorski). Nic w obrazie gry nie zmieniło się po zmianie stron. Szukająca swych szans w kontratakach, broniąca skromnego prowadzenia Dziewiątka i atakujące nieskutecznie ISS oraz kilka minut bez interwencji bramkarzy. W 24 minucie rzut wolny dla Dziewiątki z 8 metrów niemal na wprost bramki. Do piłki podszedł Wydra i posłał ją precyzyjnie obok źle ustawionego muru zawodników Wawrzaszka - 2-0. Nim upłynęły dwie minuty było już 0-3. Piłkę na &#8220;przerywanej&#8221; pod bramką rywala stracił Rafał Jankoś. Błyskawicznie do kontrataku ruszyli Wydra i Mentel. Wydra w końcowej fazie trochę akcję wstrzymał i wydawało się, że nic już z niej nie będzie. Ale ponieważ rozbiegli się przed nim obrońcy ISS zdecydował się na strzał ze szpica z około 10 metrów, a piłka między nogami Witkowskiego wpadła do bramki. W 28 minucie po akcji Bibańskiego tylko rzut rożny, a zasadzie cztery wykonane z rzędu, jednak nic z nich nie wynikło. W końcu ISS dopięło swego, wymiana piłki pomiędzy Demianowem a M.Jankosiem w polu karnym Dziewiątki i Demianów z prawie &#8220;zerowego&#8221; kąta zakładając &#8220;siatkę&#8221; Mamorskiemu zdobywa pierwszego gola. nasiliły się ataki ISS, coraz częściej interweniować musiał bramkarz Dziewiątki, w 33 minucie groźnie szarżował lewą stroną Demianów - broni Mamorski. W 35 minucie błąd 4 sekund Dziewiątki i rzut wolny pośredni dla ISS z 6 metrów, Demianów do Krzysztofa Raczka i jest już tylko 3-2. Uporczywe ataki ISS Wawrzaszek doprowadziły do wyrównania w 39 minucie, lewą stroną Bibański, przepchnął się z piłką między dwoma obrońcami a następnie z dość ostrego kąta pokonał Mamorskiego gdy do końca pozostało 1.20 sekund. Chyba zasłużony remis, choć wydawało się że Dziewiątka prowadząc 3-0 po 30 minutach gry, zdoła sięgnąć po 3 punkty. </p>
<p>Kiedy w piątej minucie Kamil Czarnecki w prosty sposób ograł Adriana Oleckiego i Roberta Basiurę, wykorzystał pierwszą dogodną sytuację w meczu, a <strong>Centrum</strong> objęło prowadzenie. Wcześniej niewiele się działo w pojedynku tej drużyny z <strong>FC Docent</strong>, choć piłka częściej znajdowała się w okolicach bramki outsidera ligowej tabeli. Chociaż mecz był wyrównany to Centrum bez problemów radziło sobie w defensywie, rozbijając akcje rywala. Jednak i Izaak Stachowicz nie musiał się przemęczać, po strzałach Czarneckiego (dwukrotnie) Bogdana Szczotki i Seweryna Caputy piłka mijała bramkę, natomiast uderzenie Szymona Urbańczyka zostało zablokowane. Pierwszy groźniejszy strzał Docentów miał miejsce w 14 minucie, autorem Bartosz Ramlow,  Jarosław Szubert sparował piłkę na rzut rożny. W 15 minucie ładna &#8220;klepka&#8221; Ramlowa i Krzysztofa Szczygła, ponownie tylko rzut rożny, a po chwili Olecki obrócił się na Jacku Janiczku, ale strzelił obok bramki. W 17 minucie strata FC Docent, Janiczek do Szczotki, strzał z woleja z 5 metrów minął bramkę. W 19 minucie długa piłka na &#8220;ścianę&#8221; do Caputy. Ten, mimo asysty dwóch obrońców, dość długo zdołał się utrzymać przy piłce. W końcu nadbiegł Czarnecki, który zgraną mu piłkę wpakował w &#8220;okienko&#8221; bramki Stachowicza. Bardzo podobnie wyglądał mecz po zmianie stron. Choć był wyrównany to zdecydowanie groźniejsze pod bramką Stachowicza było Centrum. Na kilka strzałów tej drużyny przypadały mniej więcej jeden, dwa celne w wykonaniu FC Docent. Emocji a i sporo nerwowości wprowadziła na boisko, szybko zdobyta bramka przez Leszka Płaskę w 22 minucie. Potem jednak padł już jednak tylko jeden gol. W 35 minucie Szubert wyrzucił piłkę do Caputy, który uprzedził wychodzącego z bramki Stachowicza i ustalił jak się później okazało rezultat tego meczu. Tak więc &#8220;planowe&#8221; trzy punkty drużyny Centrum i coraz trudniejsza sytuacja FC Docent w walce o utrzymanie. </p>
<p>Nie bez kłopotów wygrały swoje spotkania dwie pierwsze drużyny ligowej tabeli. <strong>Aroma Group</strong> zagrała z <strong>Contrą Kamienica</strong> i tylko Gerardowi Marszałkowi oraz szczęściu zawdzięcza fakt, że nie przegrywała po pierwszej połowie. W niej bowiem Contra była lepsza, a przede wszystkim stworzyła co najmniej kilka doskonałych sytuacji do zdobycia bramki, które powinni wykorzystać Marek Makarewicz, Tomasz Ryszka czy Adam Makarewicz. Atakująca Aroma takich okazji nie miała. W drugiej połowie mecz wyglądał podobnie do momentu zdobycia bramki przez Andrzeja Szymańskiego, po rozegraniu piłki na &#8220;ścianie&#8221;. Kiedy w 34 minucie Aroma podwyższyła na 2-0 i Contra zmuszona była zaatakować, cofniętych od tego momentu, rywali. Teraz już tak łatwo o sytuacje dla Contry nie było, najlepsze to dwa przedłużane rzuty karne, jednak strzał M.Makarewicza obronił Marszałek, Ryszka trafił w słupek, a wynik nie uległ już zmianie. Contra w 17 kolejce sprawdzi wicelidera, natomiast Aroma zagra, w decydującym być może o ich Mistrzostwie, meczu z Centrum.</p>
<p>Długo również męczył się <strong>Normal</strong> w swoim pojedynku z <strong>THC United</strong>. Po bramce Szymona Kóski w 6 minucie THC objęło prowadzenie i utrzymywało go aż do 27 minuty. Wtedy przyszedł kryzys w grze United, którzy stracili trzy gole w ciągu trzech minut. Zdobyte prowadzenie Normal utrzymał już do końca spotkania, choć w końcówce stracił jeszcze jednego gola. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lemar.iscore.pl/?feed=rss2&amp;p=13570</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>LAW Perfect w I lidze ! - 15 kolejka II ligi BLF</title>
		<link>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13552</link>
		<comments>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13552#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Apr 2012 21:33:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lemar.iscore.pl/?p=13552</guid>
		<description><![CDATA[Zwycięstwem nad Arką Kamienica drużyna LAW Perfect zapewniła sobie awans do pierwszej ligi. Trzy kolejki przed końcem będąca na trzeciej pozycji Tequila ma 12 punktów straty do lidera, a drugie Electropoli - 10. Tak więc zespołu LAW Perfect nikt już nie dogoni. Lider w spotkaniu z Arką błyskawicznie objął prowadzenie już po pięciu minutach prowadząc [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zwycięstwem nad <strong>Arką Kamienica</strong> drużyna <strong>LAW Perfect</strong> zapewniła sobie awans do pierwszej ligi.<span id="more-13552"></span> Trzy kolejki przed końcem będąca na trzeciej pozycji Tequila ma 12 punktów straty do lidera, a drugie Electropoli - 10. Tak więc zespołu LAW Perfect nikt już nie dogoni. Lider w spotkaniu z Arką błyskawicznie objął prowadzenie już po pięciu minutach prowadząc 3-0. Potem coś się w grze tego zespołu zacięło, ale prowadzenia nie oddali już do końca. Do przerwy 5-3, po zmianie stron znów szybko zdobyte 3 bramki i w 25 minucie było 8-3. Ostatecznie zwycięstwo LAW 9-7, trzy punkty i przypieczętowany awans. </p>
<p>W drugim spotkaniu zagrały zajmujący drugą pozycję zespół <strong>Electropoli Galwanotechnika</strong> oraz <strong>Sturm</strong>. W pierwszej połowie oba zespoły nie kwapiły się do ataku, starając się wykorzystać błędy w rozgrywaniu piłki przez rywala. W pierwszej połowie doczekali się gracze EGT. Po przejęciu piłki i akcji 2 na 1 do siatki trafił Robert Skoczylas zdobywając równocześnie jedyną bramkę w tej części gry. Ten sam zawodnik w 25 minucie będąc tyłem do bramki, trochę z boku pola karnego, zdołał się obrócić z obrońcą &#8220;na plecach&#8221; i strzałem w długi róg podwyższył prowadzenie. W kolejnych minutach Sturm stać było tylko na jednego gola (Tomasz Rączka), więc w samej końcówce zdecydowali się na grę z wycofanym bramkarzem. Niewiele to zmieniło, przynajmniej w przypadku Sturmu. Electropoli zdobywa kolejne dwie bramki, wygrywając ostatecznie 4-1. </p>
<p>Od początku swojego pojedynku z <strong>Tymczasową</strong> do ataku przystąpił zespół <strong>Moda-Pol</strong>. W 3 minucie po rozegraniu autu groźnie strzelał Wiesława Wach, piłkę zdołał odbić Szymon Chodni. W 4 minucie z rzutu wolnego Alan Banaś - trafił w mur. Pierwsza okazja dla Tymczasowej w 6 minucie, ale Łukasz Tymrakiewicz zamiast strzelać próbował odgrywać do Artura Marca i piłka wyszła w aut. W 9 minucie w złym momencie zmiana w drużynie Mody, w efekcie sam przed Rafałem Hajdugą Tomasz Englert, posłał jednak piłkę obok bramki. Tym sposobem choć upłynęło już 10 minut meczu Tymczasowa nadal nie oddała celnego strzału. Pod koniec 10 minuty dwukrotnie próbował Roman Ochelski, raz obok bramki, za drugim razem na rzut rożny wybija Hajduga. A po nim Ochelski do Damiana Warmuza, którego strzału nie zdołał zatrzymać Hajduga i Tymczasowa niespodziewanie na prowadzeniu. Moda przeważała cały czas, ale gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że &#8220;setek&#8221; nie stwarzała w ogóle. Tymczasowa broniąc się czekała na swoje szanse w kontrataku. W końcu w 14 minucie akcję rozprowadził Janusz Gardas, zagrał na prawą stronę gdzie na linii pola karnego był Banaś. Ten ostatni piłkę przyjął i spokojnie przymierzył w &#8220;długi&#8221; róg bramki Chodnika. Mecz w 80 % toczył się na połowie Tymczasowej, ale jak do tej pory bronili się oni rozsądnie i bez większych problemów. Gorzej było z akcjami ofensywnymi w ich wykonaniu, momentami mieli kłopoty z dokładnością nawet przy rozgrywaniu kontrataków. W 17 minucie Marcin Gardas zwiódł niezbyt dokładnie kryjącego go Leszka Hankusa i z strzałem z 9 metrów ustalił wynik do przerwy. W 21 minucie bardzo ładna akcja Banaś-M.Gardas-Mirosław Harężlak, który przegrywa pojedynek sam na sam z Chodnikiem. Potem odważniejsza gra Tymczasowej, choć oprócz kilku strzałów z dystansu nic z tego nie wynikało. Swoje dobre okazje miała Moda, w 24 minucie M.Gardas po indywidualnej kontrze lewą stroną boiska czy J.Gardas po rozegraniu &#8220;ściany&#8221; w 26 minucie. W 28 minucie piłkę na &#8220;ostatnim&#8221; traci J.Gardas, sam na sam z Hajdugą Hankus, ale po jego strzale tylko słupek. Mecz był dużo bardziej wyrównany niż w pierwszej połowie, na boisku zrobiło się więcej miejsca, ale potrafili to wykorzystać tylko gracze Mody. Najpierw w 35 minucie z rzutu wolnego M.Gardas do Harężlaka, strzał z pierwszej piłki i Chodnik kapituluje. Dwie minuty później piłkę przy wyprowadzaniu zabrał Ochelskiemu Wojciech Gardas, rozegrał ją z J.Gardasem po czym skierował do pustej bramki. Wynik w 40 minucie ustalił M.Gardas, któremu asystował Banaś i Moda inkasuje trzy punkty. </p>
<p>Przed meczem czwartego w tabeli <strong>WSEH</strong> z szóstym <strong>ZPPNH </strong>obie drużyny dzieliły trzy punkty. Ten pojedynek jak i pozostałe, myśląc jeszcze o walce o czołową trójkę, WSEH musiał wygrać. To ta drużyna oddała pierwsze strzały w meczu, ale piłka po uderzeniach Krzysztofa Wachola oraz Radosława Szafarza minęła bramkę podobnie jak po próbie Bartłomieja Płuciennika w 5 minucie. Choć ZPPNH też atakowało w pierwszych sześciu minutach Marcin Kiszka nie musiał w zasadzie interweniować. Na początku siódmej minuty z dystansu uderzył Zbigniew Targosz, Kiszka odbił piłkę na rzut rożny. Na boisku był dużo walki ale żadna z drużyn nie uzyskała widocznej przewagi. W 10 minucie ponownie Targosz, który ładnie wyszedł z kontratakiem z własnej połowy, zagrał do Dawida Talika, który przegrał pojedynek sam na sam z Kiszką i tylko rzut rożny. Pod drugą bramką celnie, lecz zbyt lekko uderzał Płuciennik. W 11 minucie Sebastian Mędrzak na &#8220;ścianę&#8221; do Łukasza Selwieta, po odegraniu piłki Mędrzak nie trafia w bramkę. W 12 minucie seria autów i rzutów rożnych pod bramką ZPPNH, dwukrotnie próbował Szafarz, ale rezultat był taki, że zawodnicy ZPPNH wyszli z kontrą 2 na 1. Mędrzak do Targosza, który wykorzystuje sytuację sam na sam, posyłając piłkę do siatki między nogami Kiszki. W dalszym ciągu wyrównany mecz, dużo twardej ale dość czystej gry. W 15 minucie wymiana piłki Krzysztofa Napiórkowskiego z Targoszem, wszystko w obrębie pola karnego WSEH i Napiórkowski upadając na parkiet strzela a piłka ląduje pod poprzeczką bramki Kiszki. Chwilę później przedłużany rzut karny dla WSEH, K.Wachol strzela obok bramki. W 16 minucie prostopadła piłka do Płuciennika, nie zdążył za nim Mędrzak i na tablicy 2-1. Dosłownie 30 sekund później K.Wachol stojący na linii środkowej prostopadle do będącego metr przed bramką Artura Sobierajskiego. Ten ostatni lekko trącił piłkę myląc Tomasza Kapsa i mieliśmy remis. Błąd najlepszego w szeregach ZPPNH Targosza, który zagrał wprost do Szafarza. Zawodnik WSEH w sytuacji sam na sam ograł Kapsa, ale strzelił obok bramki. Swoją minutę miał jednak Sobierajski, otrzymał piłkę zagraną z autu przez Płuciennika i strzałem z pierwszej piłki, z linii przerywanej wyprowadza swoją drużynę na prowadzenie. Nie zdołali go jednak utrzymać do przerwy. W 20 minucie Krzysztof Kubica do Napiórkowskiego, ten na &#8220;długi&#8221; słupek gdzie zamykał akcję Targosz, który nie miał problemów z trafieniem do siatki. W 24 minucie Kiszka szybko wznowił grę wyrzucając piłkę do Rafała Wachola, ten w sytuacji sam na sam trafił w słupek. W 26 minucie ponownie R.Wachol, strzelał po zagraniu z autu, piłka po nodze Kapsa i odbiciu się od słupka wychodzi w pole. W pierwszych minutach drugiej połowy WSEH był wyraźnie lepszy. Cóż z tego jednak, skoro popełniali proste błędy. W 29 minucie strata na środku boiska, piłka do Talika, do którego na 12 metr &#8220;wybrał&#8221; się Kiszka, a Talik ładnym lobem przeniósł piłkę nad nim trafiając do siatki. Dwukrotnie przed szansą po akcjach Targosza stawał Mędrzak, zarówno w 31 jak i 33 minucie nie zdołał pokonać Kiszki. Niby przewagę miał WSEH, rywale nie angażowali się tak bardzo w ofensywę, ale &#8220;żyli&#8221; z prostych strat &#8220;studentów&#8221;.  Po nich jeszcze kilkukrotnie Targosz otwierał swoimi podaniami drogę do bramki, jednak jego kolegom brakowało skuteczności. WSEH &#8220;setek&#8221; miał zdecydowanie mniej, stąd też decyzja by w ostatnich dwóch minutach zagrać z &#8220;lotnym&#8221; bramkarzem, a w tej roli K.Wachol. Ledwo zaczęli w ten sposób grać a po trzech sekundach stracili bramkę. Piłkę przejął Selwiet, zagrał do Napiórkowskiego, a ten strzela piątą bramkę posyłając piłkę do pustej bramki. Na minutę przed końcem mocno strzelał K.Wachol, Kaps &#8220;wypluł&#8221; piłkę, na miejscu był Szafarz i kontaktowa bramka dla WSEH. Na 10 sekund przed końcem jeszcze K.Wachol i Płuciennik ale ten ostatni marnuje sytuację stuprocentową i tym samym ostatnią szansę na wyrównanie. Po tej wygranej obie ZPPNH dogonił WSEH i oba zespoły mają po 22 punkty. </p>
<p>W ostatnim spotkaniu <strong>Tequila</strong> nie bez trudu, ale wykonała swoje zadanie. <strong>FC Biała</strong> walcząca przez całe 40 minut doznała porażki w najmniejszych jak dotychczas rozmiarach, ulegając faworytowi 2-5. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lemar.iscore.pl/?feed=rss2&amp;p=13552</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Porażka Normalu, Aroma ponownie liderem - 15 kolejka I ligi BLF</title>
		<link>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13529</link>
		<comments>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13529#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Apr 2012 21:17:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lemar.iscore.pl/?p=13529</guid>
		<description><![CDATA[W 15 kolejce Normal mógł zrobić bardzo duży krok w kierunku tytułu mistrzowskiego. Naprzeciwko nich stanęła drużyna Rekordu Młodzieży, która chcąc pozostać w walce o podium musiała to spotkanie wygrać. Już w pierwszych sekundach po zagraniu Kamila Janika, w piłkę nie trafił będący trzy metry przed bramką Normalu Krzysztof Kania. Do zbyt krótko wybitej w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W 15 kolejce Normal mógł zrobić bardzo duży krok w kierunku tytułu mistrzowskiego. <span id="more-13529"></span>Naprzeciwko nich stanęła drużyna <strong>Rekordu Młodzieży</strong>, która chcąc pozostać w walce o podium musiała to spotkanie wygrać. Już w pierwszych sekundach po zagraniu Kamila Janika, w piłkę nie trafił będący trzy metry przed bramką <strong>Normalu</strong> Krzysztof Kania. Do zbyt krótko wybitej w tej sytuacji piłki dopadł Jacek Włoch, ale trafił w stojącego przed bramką obrońcę. W 3 minucie strata Kani przy próbie założenia &#8220;siatki&#8221; strzelał Marcin Sztykiel, potem spore zamieszanie pod bramką Mateusza Dąbrowskiego, lecz skończyło się tylko autem. W 4 minucie rzut wolny dla Normalu, Piotr Czak trafia w mur i piłka wychodzi na aut. Z niego Czak do Sztykiela, mocny strzał w górny róg z 11 metrów i Dąbrowski kapituluje. W 7 minucie ładna piłka Czaka do Jacka Czernka na lewe skrzydło, zaspał kryjący Czernka Dawid Fijak, piłkę po uderzeniu zawodnika Normalu odbija Dąbrowski. W 8 minucie lewą stroną Konrad Makowski, ostry strzał, piłkę na raty łapie Mateusz Feruga. Lider tabeli szybciej kończył swoje ataki, Młodzież starała się dłużej rozgrywać piłkę z wolna uzyskując przewagę i stwarzając coraz więcej okazji bramkowych. Z dystansu niecelnie uderzał Dariusz Sierota. Ten sam zawodnik źle ułożył stopę po podaniu z rzutu rożnego Makowskiego i piłka minęła bramkę. W 10 minucie prawie z połowy boiska strzelił Mateusz Waliczek, piłka odbiła się od słupka i trafiła pod nogi Kani. Zawodnik Młodzieży strzelił natychmiast a Feruga tak odbił piłkę, że za chwilę wygarnął ją już zza linii bramkowej i mieliśmy remis. W 12 minucie świetna kontra rekordzistów, Włoch-Kania-Janik wszystko z pierwszej piłki, jednak ten ostatni z 4 metrów trafia w słupek. Lewą stroną Mateusz Maciążka, mocno ale po interwencji Dąbrowskiego tylko rzut rożny. W 13 minucie z 10 metrów Waliczek - poprzeczka. W 15 minucie Waliczek do Janika, w pojedynku jeden na jednego lepszy bramkarz Normalu. Od mniej więcej 8 minuty zdecydowanie lepsza Młodzież, szczególnie grożna była ich pierwsza czwórka (Janik, Kania, Włoch, Waliczek). W końcu w 18 minucie Kania mocno w pole karne do Włocha. Zawodnik Młodzieży przyjął piłkę tyłem do bramki, w efektowny sposób ograł Ferugę i posłał piłkę do siatki. Po pierwszej połowie zasłużone prowadzenie rekordzistów. Straty lider odrobił zaraz po zmianie stron, rzut wolny niezbyt dokładnie ustawiony mur i Czak wyrównuje stan meczu. Nim upłynęła kolejna minuta długa piłka zagrana do Maciążki, ten spokojnie &#8220;objechał&#8221; Dąbrowskiego i mimo ostrego kąta posłał piłkę do siatki. Trener Młodzieży natychmiast zdjął drugą czwórkę, która tak fatalnie rozpoczęła drugą połowę. Ale nadal atakował Normal, grający zdecydowanie lepiej niż w pierwszej połowie. Ze szpica strzelał Paweł Bodek (na róg Dąbrowski), serię swoich niewykorzystanych sytuacji sam na sam rozpoczął w 25 minucie Sztykiel (broni Dąbrowski). W kolejnych minutach takie okazje miał jeszcze dwukrotnie - za pierwszym razem lepszy Dąbrowski, za drugim piłka przeszła obok bramki. W 29 minucie jedna z nielicznych w tym okresie gry groźna akcja Młodzieży. Sierota w asyście dwóch obrońców &#8220;dowiózł&#8221; piłkę prawie do linii końcowej, zagrał wzdłuż bramki, a na dalszym słupku był już Jakub Denys, który dopełnił formalności. W 31 minucie znów w akcji Sierota, który wywalczył piłkę i wyszedł na pozycję sam na sam z Ferugą - górą bramkarz Normalu. W 33 minucie Feruga wyrzucił piłkę do Maciążki, ten ograł Makowskiego, ale strzelił obok bramki. Decydująca bramka padła gdy na zegarze było 39.10 sekund. Włoch znalazł podaniem niepilnowanego na 9 metrze Waliczka, który mocnym strzałem pokonał Ferugę, zapewniając swojej drużynie 3 punkty. Taki rezultat ucieszył zapewne rywali Normalu, pozwalając im zmniejszyć dystans punktowy, a w przypadku Aromy nawet wyprzedzić dotychczasowego lidera. </p>
<p>Zaraz po Normalu na parkiet wyszła jedna z drużyn &#8220;grupy pościgowej&#8221; - <strong>Rapid</strong>, który zagrał z <strong>ISS Wawrzaszek</strong>. Już w pierwszej minucie Łukasz Jurek mocno wstrzelił piłkę w pole karne a tam Aleksander Biegun popisał się strzałem pietą a`la Robert Lewandowski. Ryszard Elżbieciak w bramce ISS nie dał się zaskoczyć i odbił piłkę na rzut rożny. Spokojne na początku gry tempo meczu wzrastało wraz z upływem minut. Szybko padła też pierwsza bramka. Jacek Banet i Biegun rozegrali piłkę na przestrzeni dwóch metrów w polu karnym ISS. Biegun piętą odegrał piłkę za siebie i sam strzał Baneta był już tylko formalnością. W 4 minucie szarża Rafała Jankosia, po jego strzale odbita przez Krzysztofa Piłocika piłka trafia w Jankosia a po chwili ląduje w siatce. Bramka jednak nie została zaliczona, sędziowie uznali, że R. Jankoś pomógł sobie ręką. Nie było jak do tej pory wielu sytuacji, walki sporo ale w większości w środku pola. Im dłużej trwał mecz tym lekką optyczną przewagę uzyskiwał Rapid, on też zaczął stwarzać okazje do zdobycia bramek. Większość strzałów zawodników ISS było blokowanych lub niecelnych. Swoją okazję mieli m.in w 11 minucie po akcji 3 na 2. W ostatniej chwili piłkę na rzut rożny wybił powracający Łukasz Szędzielarz. W 12 minucie padło wyrównanie w dość przypadkowych okolicznościach. Z własnej połowy prostopadłą górną piłkę zagrał Krzysztof Raczek. Przed Piłocikiem na linii pola karnego wyskoczyli do niej R.Jankoś i Jurek. Obaj się z piłką minęli, ale przeleciała ona również obok zaskoczonego Piłocika i znalazła się w bramce. Kilkanaście sekund po wznowieniu gry indywidualna akcja Szędzielarza, ograny w pojedynku jeden na jeden R.Jankoś, strzał w &#8220;długi&#8221; róg i Rapid ponownie na prowadzeniu. W 15 minucie po akcji ISS i aucie bramkowym szybko wznowił grę Piłocik, wyrzucając piłkę na lewą stronę do Szędzielarza. Ten wzdłuż linii bocznej pobiegł w kierunku bramki, nie zdążył żaden z obrońców strzał między nogami Elżbieciaka i 3-1. Mecz dosyć wyrównany, częściej musiał interweniować Elżbieciak, a ponadto bardzo skuteczny był w pierwszej połowie Rapid. Czwarta bramka padła w ostatniej minucie pierwszej połowy. Strzelał z dystansu Piotr Witkowski, odbita od obrońcy Rapidu piłka trafia do Szędzielarza, który od razu znalazł się na pozycji sam na sam z Elżbieciakiem. Zawodnik Rapidu &#8220;objechał&#8221; bramkarza ISS i ustalił wynik do przerwy. Zasłużone choć trochę za wysokie, patrząc na poczynania obu zespołów, prowadzenie Rapidu. Od początku drugiej połowy do odrabiania strat ruszyli zawodnicy ISS, choć początkowo wyglądało to tak jak w pierwszej połowie - strzały były niecelne lub blokowane. W 26 minucie z dystansu strzelał Michał Jankoś, piłka odbiła się od słupka i trafiła na 10 metr pod nogi R.Janosia, który natychmiast do pustej bramki, obok leżącego, bezradnego Piłocika. Od środka Rapid Szędzielarz do Baneta, który marnuje &#8220;setkę&#8221;, jak się potem okazało jedną z nielicznych takich okazji dla Rapidu w drugiej połowie. W 28 minucie indywidualna akcja Raczka, wykłada on piłkę Dariuszowi Bibańskiemu, strzał z 5 metrów broni na rzut rożny Piłocik. Po nim spore zamieszanie pod jego bramką, ale strzały Witkowsiego i Bibańskiego udało się zablokować i kolejny róg dla ISS. Z niego krótkie zagranie Bibańskiego do M.Jankosia, kapitalne uderzenie z ostrego kąta, piłka odbijając się od poprzeczki wpada do siatki i już tylko 4-3. Cały czas w drugich dwudziestu minutach przewaga ISS, teraz to Rapid ma spore problemy z wypracowaniem klarownych sytuacji. W 35 minucie indywidualna akcja Bibańskiego, ale gdy już &#8220;dojechał&#8221; do pola karnego posłał piłkę obok bramki. W 39 minucie między trzema obrońcami na linii pola karnego, &#8220;zatańczył&#8221; z piłką R.Jankoś. Trochę zlekceważony przez rywali w końcu zdecydował się na strzał, może niezbyt mocny ale na tyle precyzyjny, że piłka wpadła do siatki obok Piłocika. Po odrobieniu strat rozochoceni gracze ISS nadal atakowali. Niestety dla nich - strata w środku pola, kontra Rapidu 3 na 1, Jurek do Baneta, który strzałem ze szpica z linii pola karnego trafia na 5-4, gdy do końca pozostało 55 sekund. Jeszcze w końcówce szanse Witkowskiego z jednej oraz Grzegorza Stawika i Baneta z drugiej strony ale więcej bramek już nie padło. Tak więc o przegranej ISS zaważył jeden błąd po zdobyciu wyrównania i Rapid nadal w grze o czołowe lokaty. </p>
<p>Przed rozpoczęciem meczu z <strong>Contrą Kamienica</strong> ostatni zespół w tabeli - <strong>FC Docent</strong>, był trzy pozycje niżej od swojego rywala, ale miał tylko 3 punkty straty. Tak więc wygrana mogła sporo zmienić w ligowej sytuacji obu zespołów. W kilku początkowych minutach działo się niewiele, oba zespoły dbały raczej o zabezpieczenie własnej bramki.  W 5 minucie przy linii bocznej Roman Kwaśny ograł Michała Mąkę, skutecznie interweniował Łukasz Goch. Dwie minuty później bardzo ładna a przede wszystkim skuteczna akcja Contry. Rozpoczął ją Marcin Jakowenko, potem piłka do Marka Makarewicza, następnie Mąka i kończący ją strzałem z odległości pół metra do pustej bramki Makarewicz. W 8 minucie Goch do M.Makarewicza, zbyt daleko obrońca Docentów, sam na sam z Izaakiem Stachowiczem M.Makarewicz - górą bramkarz FC Docent. W 10 minucie strata Kwaśnego, zabiera mu piłkę Mąka, który wymienił piłkę z M.Makarewiczem, strzelił jednak obok bramki. Dwie kolejne bramki dla Contry padły w identyczny sposób, w obu swój udział mieli obrońcy Docentów oraz Stachowicz. Najpierw Goch wyrzucił piłkę w pole karne FC Docent do M.Makarewicza. Zbyt daleko Adrian Olecki, bez reakcji Stachowicz a zawodnik Contry głową za siebie i piłka w siatce. W taki sam sposób pokonał Stachowicza Tomasz Ryszka w 13 minucie, &#8220;pilnowany&#8221; przez Krzysztofa Szczygła. W 14 minucie z dystansu strzelał Szczygieł, broni Goch. W 15 minucie seria 4 rzutów rożnych z rzędu dla Docentów, bez żadnego większego zagrożenia dla Gocha. W 16 minucie strata Contry, piłkę przejął Olecki zagrał do Marka Prochowskiego, piłkę po jego strzale na rzut rożny odbija Goch. A z niego ponownie Olecki do Prochowskiego, który z bliska trafia do siatki, ustalając tym samym rezultat do przerwy. Zasłużone prowadzenie Contry zdecydowanie częściej zagrażającej rywalom. Zaraz po wznowieniu gry strzelali kolejno Jakowenko, Ryszka i Adam Makarewicz - niecelnie. W 25 minucie strata Prochowskiego, w efekcie sam na sam ze Stachowiczem Mąka, strzela obok bramki. Zaraz po tej akcji próba M.Makarewicza, na rzut rożny Stachowicz. Mimo, że od początku drugiej połowy ambitnie atakowali niezbyt liczni kadrowo Docenci, to nadal większe zagrożenie stwarzali kamieniczanie. Dla FC Docent, swoją szansę miał m.in Kwaśny w 28 minucie, który obrócił się na Jakowence ale jego strzał obronił Szymon Cebrat, zastępujący w drugiej połowie Gocha. Próbujący atakować Docenci często jednak tracili piłkę i siły w indywidualnych akcjach, co tylko skutkowało licznymi kontratakami rywali. Agresywnie grająca w obronie Contra nie dopuszczała do zbyt wielu celnych strzałów, ale też nie potrafiła skutecznie zakończyć własnych akcji. W tym spotkaniu padły jeszcze dwie bramki, obie w samej końcówce, kiedy to Stachowicz postanowił pomóc swym kolegom jako piąty zawodnik w polu. Do pustej bramki trafili jeszcze Ryszka i M.Makarewicz a Contra odnosi jakże cenne, ale w pełni zasłużone zwycięstwo. </p>
<p> W pozostałych dwóch spotkaniach zwyciężali faworyci, <strong>Centrum</strong> poradziło sobie z <strong>Dziewiątką</strong> (5-3) a <strong>Aroma Group</strong> pokonała <strong>THC United</strong> (5-2). Tak więc na trzy kolejki przed końcem rozgrywek oba zespoły nadal liczą się w walce o Mistrzostwo. Po tej serii spotkań szanse zwycięstwo w lidze ma nadal pierwsze pięć drużyn. Największe oczywiście Aroma, która wygrywając pozostałe spotkania zapewni sobie tytuł. Centrum nawet wygrywając wszystkie pozostałe mecze (w tym z Aromą) musi jeszcze liczyć na dodatkową stratę punktów przez Aromę oraz co najmniej remis Rapidu. Z kolei Normal musi wygrać wszystko oraz liczyć na stratę dwóch punktów przez Aromę, ma bowiem korzystniejszy bilans spotkań z tą drużyną. Rapid musi wygrać trzy mecze i czekać na korzystne dla siebie wyniki w  spotkaniach wyprzedzających ich rywali, nie gra bowiem już z żadnym z nich. Szanse Młodzieży na tytuł są już raczej matematyczne ale do miejsca na podium wystarczy im wygrana w pozostałych spotkaniach (m.in z Rapidem) oraz strata punktów przez Centrum (przynajmniej remis). Tak więc sytuacja jakiej dawno nie było w I lidze w końcówce sezonu. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lemar.iscore.pl/?feed=rss2&amp;p=13529</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Nie ma niepokonanych - 14 kolejka II ligi BLF</title>
		<link>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13513</link>
		<comments>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13513#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Apr 2012 19:14:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lemar.iscore.pl/?p=13513</guid>
		<description><![CDATA[Nie ma już drużyny w II lidze, która by nie poniosła porażki w rundzie wiosennej. Jako ostatnie miana niepokonanych pozbyły się Tequila oraz Moda-Pol.  Czternasta kolejka rozpoczęła się pojedynkiem dwóch ekip, które oprócz FC Białej okupują dolne rejony tabeli. Przedostatnia Tymczasowa zagrała z trzecią od końca Arką Kamienica. Zacięta i wyrównana pierwsza połowa i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie ma już drużyny w II lidze, która by nie poniosła porażki w rundzie wiosennej. <span id="more-13513"></span>Jako ostatnie miana niepokonanych pozbyły się <strong>Tequila</strong> oraz <strong>Moda-Pol</strong>.  Czternasta kolejka rozpoczęła się pojedynkiem dwóch ekip, które oprócz FC Białej okupują dolne rejony tabeli. Przedostatnia <strong>Tymczasowa</strong> zagrała z trzecią od końca <strong>Arką Kamienica</strong>. Zacięta i wyrównana pierwsza połowa i w pełni oddający boiskowe wydarzenia remis. Po zmianie stron po raz trzeci i jak się okazało ostatni, Arka objęła prowadzenie po bramce Konrada Thena w 25 minucie. Jak pokazują statystyki Arka 42 % swoich wszystkich bramek traci w ostatnich 10 minutach. Tak też było i w tym spotkaniu, w 34 minucie Krystiana Grazdę pokonali Damian Warmuz i Leszek Hankus, a niespełna 60 sekund później wynik spotkania ustalił Warmuz, który tym golem skompletował hat`tricka. Po tym zwycięstwie Tymczasowa zrównała się punktami ze swoim rywalem nadal jednak pozostając na przedostatniej pozycji w tabeli. </p>
<p>Następnie na parkiet wyszły zespoły dokładnie z przeciwnego bieguna ligowej tabeli, zajmujące odpowiednio - drugie (<strong>Tequila</strong>) i trzecie (<strong>Electropoli Galwanotachnika</strong>) miejsce. Mecz był bardzo wyrównany, oba zespoły dość dobrze radziły sobie w destrukcji, z tego powodu zarówno Wojciech Hyży jak i Marcin Pietrusa nie mieli zbyt dużo pracy. Tan ostatni nie miał jednak najlepszego dnia, przy wszystkich straconych przez Tequilę bramkach mógł zachować się lepiej. W pierwszej połowie skapitulował raz, w 15 minucie. Zagranie przez całe boisko do Roberta Skoczylasa, który stojąc tyłem do bramki uderzył piłkę z woleja. Mimo, że trafił w piłkę niezbyt czysto, ta po ręce Pietrusy wpadła do siatki. Drugą swoją bramkę Skoczylas strzelił z dwóch metrów strzelając piętą czym zupełnie zaskoczył nieprzygotowanego Pietrusę. Trzeciego gola strzałem z dystansu w &#8220;długi róg&#8221; zdobył w 31 minucie Andrzej Szal i była to bramka ustalająca wynik spotkania. Oba gole dla Tequili zdobyte przez Konrada Sieńkowskiego były niemal identyczne. Zagranie Sieńkowskiego do Tomasza Wawrzyniaka, który odgrywa piłkę za siebie z powrotem do kolegi. Dwukrotnie &#8220;odpuszczone&#8221; krycie przez obrońców EGT, strzał z pierwszej piłki i Hyży bez szans na skuteczną interwencję. To pierwsza porażka Tequili w drugiej rundzie, a w wyniku takiego rozstrzygnięcia oba zespoły ponownie zamieniły się miejscami w tabeli. </p>
<p>Wydawało się, że sukces jakim był niewątpliwie remis z Moda-Pol przed tygodniem, pozwoli wrócić drużynie <strong>Sturmu</strong> na &#8220;właściwe tory&#8221;. W kolejnym spotkaniu zagrali bowiem z drużyną <strong>ZPPNH</strong>, a więc ekipą będącą za nimi w ligowej tabeli. Początek meczu bardzo spokojny, w wykonaniu Sturmu to raczej norma, ale w przypadku zwykle żywiołowo i agresywnie atakującego ZPPNH to pewna nowość. Z czasem coraz częściej pojawiały się sytuacje do zdobycia prowadzenia. W pierwszej połowie zdecydowanie więcej stworzył ich Sturm, który za swą nieskuteczność w pierwszych dwudziestu minutach na koniec zapłacił najwyższą cenę. W 4 minucie strata na &#8220;ostatnim&#8221; Zbigniewa Targosza, sam na sam z Tomaszem Kapsem Andrzej Kantyka, strzela w boczną siatkę. W 5 minucie piłkę obrońcy zabrał Krzysztof Jelonek, zagranie do Grzegorza Mroziaka, strzał z &#8220;przerywanej&#8221; po którym piłkę na rzut rożny wybija Kaps. Po nim rozegranie piłki przez &#8220;ścianę&#8221; strzał Damiana Ścieszki, ponownie górą Kaps. Kolejne dwie świetne okazje zmarnowane również przez Ścieszkę. Dwukrotnie znalazł się sam przed Kapsem, raz lepszy bramkarz ZPPNH, a następnie piłka posłana obok bramki. Spokojnie grający Sturm potrafił wypracować okazje bramkowe, ZPPNH jak do tej pory nic groźnego nie stworzyło. W 10 minucie najpierw próbował Marcin Wnętrzak, a po chwili z dystansu Sebastian Mędrzak, bez efektu. Kapitalną okazję potrafili wypracować dopiero w 14 minucie, po zagraniu Pawła Wojtusiaka sam przed Grzegorzem Świerczkiem Krzysztof Napiórkowski, broni bramkarz Sturmu, nieudana także próba dobitki w wykonaniu Mędrzaka. Żadna z drużyn nie uzyskała jakiejś znaczącej przewag, ale nadal częściej zagrażał Sturm. W 17 minucie Mroziak i Grzegorz Antonów marnują sytuację 2 na 1, Antonów strzelił zbyt słabo i Kaps bez problemów złapał piłkę. W 19 minucie Adrian Gęga po rozegraniu rzutu rożnego do Kantyki. Ten będąc metr przed pustą bramkę strzela obok słupka marnując &#8220;setkę&#8221; i tym sposobem do przerwy bez bramek. Jeszcze początek drugiej części gry bardzo dobry w wykonaniu Sturmu, dobrze grając w obronie przejmują kolejną piłkę i ruszają z akcją 3 na 1. W jej finale po zagraniu Kantyki nie potrafił pokonać Kapsa Antonów. Lepszy do tej pory, szczególnie w ilości stwarzanych okazji Sturm, rozpoczął swój odwrót w 25 minucie. Sytuację po stracie na &#8220;ostatnim&#8221; Kantyki zdołał jeszcze uratować Świerczek, wybijając piłkę na aut. Po nim Mędrzak do Wojtusiaka, który strzałem z &#8220;pierwszej&#8221; piłki trafia w same &#8220;widły&#8221; bramki Sturmu. Jeszcze szansa na wyrównanie - Mroziak, Kantyka i Jelonek marnują kontrę 3 na 1. Chwilę później Wnętrzak prawie z końcowej linii wycofał piłkę na 6 metr, gdzie był już nadbiegający Targosz, który natychmiast uderzył. Piłka odbijając się jeszcze od poprzeczki wylądowała w siatce. W 29 minucie strata Jelonka, Targosz jednym podaniem wyprowadza Wnętrzaka na pozycję sam na sam ze Świerczkiem, jednak piłka po strzale zawodnika ZPPNH odbija się od słupka. W końcu bramka dla Sturmu, zabawa Targosza na linii własnego pola karnego, zabiera mu piłkę Antonów, którego następnie Targosz zatrzymuje nieprzepisowo. Rzut karny na bramkę zamienia sam poszkodowany. Sturm próbował zaatakować, ale po raz wtóry okazało się jak wtedy ciężko bronić im dostępu do własnej bramki. W 33 minucie bez problemu w ich polu karnym wymienili piłkę Targosz i Krzysztof Kubica i ten pierwszy nie miał problemów z pokonaniem Świerczka. Natomiast Sturmu nie było już stać na następne bramki. Nie pomogły przedłużane rzuty karne zmarnowane przez Kantykę i Gęgę, a także próba gry z wycofanym bramkarzem. Podczas tego manewru kolejne dwie stracone bramki i Sturm przegrywa z ZPPNH 1-5. </p>
<p>Zaledwie punkt dzielił <strong>Moda-Pol</strong> i <strong>WSEH</strong> przed ich bezpośrednim pojedynkiem. Faworytem wydawał się ostatni niepokonany na wiosnę zespół czyli Moda-Pol. WSEH dwukrotnie wygrał i przegrał, lecz oba zwycięstwa zanotował z niżej notowanymi rywalami (Arka i Tymczasowa). Od początku meczu w ataku zawodnicy Mody, z tym że ich akcje nie przynosiły raczej efektów w postaci klarownych okazji do zdobycia gola. Najgroźniejszą w początkowych minutach stworzyli w 4 minucie, po podaniu Marcina Czaickiego szpicem z 7 metrów uderzał Marcin Gardas (broni Marcin Kiszka). Zdecydowanie dłużej przy piłce utrzymywał się Moda-Pol, im bliżej bramki rywala kłopoty miały oba zespoły, notując sporo strat. W 7 minucie ładna akcja WSEH, po wymianie piłki z Radosławem Szafarzem strzelał Sławomir Kowalewski, ale posłał piłkę obok bramki. W 12 minucie półgórna prostopadła piłka Krzysztofa Wachola do Szafarza. Ten opanował ją w powietrzu i natychmiast strzelił z półwoleja a Rafał Hajduga skapitulował. W 14 minucie M.Gardas i Czaicki rozegrali piłkę w polu karnym, strzał tego pierwszego z trzech metrów broni Kiszka. W 18 minucie po własnej akcji i niecelnym strzale zbyt wolno ustawiali się w obronie gracze WSEH. Po wznowieniu gry przez Hajdugę, Janusz Gardas na prawą stronę do Czaickiego, a ten spokojnie zakładając Kiszce &#8220;siatkę&#8221; doprowadził do wyrównania. Do przerwy mimo, że optyczną przewagę miał Moda-Pol, chyba sprawiedliwy remis. Już w pierwszej akcji po zmianie stron ładnie z piłką obrócił się Szafarz, z trudem z jego strzałem poradził sobie Hajduga. W 25 minucie z rzutu rożnego Alan Banaś do M.Gardasa, broni Kiszka. Chwilę później sytuacja, która mogła wpłynąć na losy spotkania. O piłkę tuż przed linią pola karnego powalczył Czaicki, w przepychance o piłkę z Kiszką padł na parkiet. Trudno powiedzieć czy było przewinienie, ale sędziowie uznali że Kiszka faulował. A skoro tak to należała się mu czerwona kartka, gdyż za nim była już tylko pusta bramka. Bramkarz WSEH zobaczył tylko żółty kartonik a z rzutu wolnego nic dla Mody nie wynikło. Potem sporo walki na całym boisku, wyrównany mecz ale ponownie niewiele okazji do zdobycia bramek. W 29 minucie strata Banasia przy próbie założenia &#8220;siatki&#8221; indywidualna kontra Rafała Wachola zakończona strzałem obronionym przez Hajdugę. W 30 minucie ładny strzał K.Wachola, piłkę spod poprzeczki wybija bramkarz Mody. Próby Banasia i J.Gardasa, w obu przypadkach skutecznie Kiszka. W 32 minucie instynktownie broni Hajduga po strzale z dwóch metrów Szafarza. W 34 minucie błąd K.Wachola, po którym sam na sam z Kiszką M.Gardas. Bramkarz WSEH odbija piłkę ale ta ponownie pod nogami M.Gardasa. Ten odgrywa do J.Gardasa, do którego ruszył Kiszka. J.Gardas do Wojciecha Gardasa, a ten strzałem do pustej bramki kończy tą rodzinną akcję. Niespełna 2 minuty później przyszła odpowiedź WSEH. Z autu Banaś do stojącego na wprost bramki Bartłomieja Płuciennika, uderzenie z &#8220;dzióba&#8221; i ponownie remis. W 38 minucie padło rozstrzygnięcie, zbyt krótkie wybicie od bramki Mody. Piłkę przejmuje Szafarz, natychmiast na lewą stronę do Kowalewskiego, który nie daje szans Hajdudze i WSEH na prowadzeniu. Jeszcze w ostatniej minucie próby W. i J Gardasów ale zdobyć wyrównania się nie udało. Wygrana WSEH po meczu gdzie remis byłby wynikiem bardziej sprawiedliwym. </p>
<p>W ostatnim pojedynku nie było niespodzianki bo być nie mogło. Naprzeciw siebie stanęły bowiem pierwsza i ostatnia drużyna ligi. W jednostronnym pojedynku <strong>LAW Perfect</strong> pokonał <strong>FC Białą</strong> 10-3. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lemar.iscore.pl/?feed=rss2&amp;p=13513</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>LAW Perfect o krok od awansu - 13 kolejka II ligi BLF</title>
		<link>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13493</link>
		<comments>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13493#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Apr 2012 17:00:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lemar.iscore.pl/?p=13493</guid>
		<description><![CDATA[Trudno uznać trzynastą kolejkę drugoligowych rozgrywek za wyjątkowo ciekawą. Większość spotkań miała dość jednostronny przebieg, a uzyskane rezultaty w sposób wyraźny pokazują kto był lepszy. FC Biała tylko w pierwszej połowie stawiała jako taki opór drużynie Arki Kamienica. Po zmianie stron Arka strzelała już raz za razem, a &#8220;królem polowania&#8221; został Łukasz Muras, który strzelił [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Trudno uznać trzynastą kolejkę drugoligowych rozgrywek za wyjątkowo ciekawą.<span id="more-13493"></span> Większość spotkań miała dość jednostronny przebieg, a uzyskane rezultaty w sposób wyraźny pokazują kto był lepszy. <strong>FC Biała</strong> tylko w pierwszej połowie stawiała jako taki opór drużynie <strong>Arki Kamienica</strong>. Po zmianie stron Arka strzelała już raz za razem, a &#8220;królem polowania&#8221; został Łukasz Muras, który strzelił połowę (sześć) bramek dla swojej drużyny. Wysokie 11-2 dla Arki i chyba już nikt nie wierzy by FC Biała uzyskała jakiekolwiek punkty w tym sezonie.</p>
<p> W drugim spotkaniu zmierzyły się zespoły <strong>LAW Perfect</strong> i <strong>Electropoli Galwanotechnika</strong>. Mecz ten tylko z nazwy był tym &#8220;na szczycie&#8221;. Na boisku wyższość LAW nie podlegała dyskusji. W pierwszej połowie długo trwała wyrównana walka. W 15 minucie oba zespoły miały na koncie po trzy przewinienia, ale tylko LAW w dalszej części wykonywał przedłużane rzuty karne. Pierwszego nie wykorzystał Marek Kania, chwilę później w 16 minucie dokładniejszy był Tomasz Bydliński. Dwa kolejne błędy popełnione przez zawodników EGT spowodowały, że jeszcze przed przerwą prowadzenie podwyższyli Bydliński i Kania. Po zmianie stron już wyraźnie lepszy LAW, szczególnie po czerwonej kartce dla Roberta Skoczylasa. Padła jednak tylko jedna bramka, w 36 minucie wynik meczu ustalił Łukasz Wrzeszcz. W przypadku porażki Electropoli w następnej kolejce i zwycięstwie LAW, ten ostatni zespół już oficjalnie będzie mógł świętować awans do pierwszej ligi. </p>
<p>Nie udało się drużynie <strong>ZPPNH</strong> powalczyć z <strong>Tequilą</strong> na takim poziomie bramkowym jak w poprzednim meczu z liderem. Chociaż w początkowych minutach wydawało się, że jest to możliwe. W drugiej minucie Łukasz Grabowski minął obrońcę i podciął piłkę nad wybiegającym bramkarzem, a Tequila objęła prowadzenie. Jednak już po dwóch minutach odpowiedziało ZPPNH. Z boku pola karnego Dawid Talik poradził sobie z Grabowskim, a następnie dzióbnął piłkę obok wychodzącego z bramki Marcina Pietrusy. Trudno było wtedy przypuszczać, że następną swoją bramkę ZPPNH zdobędzie dopiero w&#8230;ostatniej minucie spotkania. Tym bardziej, że mecz był bardzo otwarty i sytuacji do zdobycia bramek nie brakowało z obu stron. Jak się jednak okazało do 40 minuty strzelali już tylko zawodnicy Tequili. W 7 minucie Konrad Sieńkowski i Krzysztof Biłka we dwóch &#8220;rozklepali&#8221; trzech obrońców ZPPNH, a akcję zakończył strzałem do pustej bramki Biłka. Chociaż atakowały oba zespoły to częściej zagrażała bramce Tomasza Kapsa Tequila, która dość szybko odzyskiwała piłkę, często jeszcze na połowie rywala. Ostatnią bramkę w pierwszej części gry zdobył w 16 minucie Tomasz Wawrzyniak, zapewniając pewien komfort swojej drużynie. Po zmianie stron ZPPNH postawiło wszystko na jedną kartę, jednak spodziewanych rezultatów w ofensywie nie było. Już w 23 minucie indywidualna akcja Wawrzyniaka, który poradził sobie z Krzysztofem Kubicą i strzałem z pięciu metrów podwyższył prowadzenie. W 27 minucie szybko wznowił grę Pietrusa, wyrzucając piłkę do Grabowskiego. Ten zagrywa do Sieńkowskiego, który znalazł się na pozycji sam na sam z Kapsem i okazję wykorzystał. W dalszym ciągu ataki z obu stron, więcej sytuacji dla Tequili i przede wszystkim skuteczna gra tej drużyny, która ostatecznie gromi swojego przeciwnika 10-2. </p>
<p>Spotkanie <strong>Tymczasowej</strong> z <strong>WSEH</strong>, chociaż końcowy rezultat na to nie wskazuje było jednym z tych bardziej wyrównanych w ostatniej kolejce. W kilku początkowych wyrównanych minutach, nie licząc sporego zamieszania pod bramką Tymczasowej (2 min.) niewiele się działo. Pierwsza bardzo dobra okazja w 6 minucie, piłkę na &#8220;ścianie&#8221; otrzymał Roman Ochelski, obrócił się na Sławomirze Kowalewskim, z opresji swój zespół ratuje Marcin Kiszka. Kolejna okazja ponownie dla Tymczasowej, ładne zagranie obok obrońcy Marka Lasonia do Artura Marca, ponownie na posterunku Kiszka. W 9 minucie strzał Kamila Szlagora na rzut rożny odbija Szymon Chodnik, a z niego Szlagor do Krzysztofa Wachola, strzał nie do obrony i WSEH na prowadzeniu. Mecz w dalszym ciągu żywy i wyrównany ale sytuacji stuprocentowych niewiele. W 15 minucie K.Wachol lobem do Rafała Wachola, ten w &#8220;oko w oko&#8221; z Chodnikiem, przegrywa ten pojedynek. W 20 minucie kontratak WSEH, K.Wachol do Radosława Szafarza, który zszedł z piłką do środka, uderzył z 11 metrów trafiając idealnie w &#8220;okienko&#8221; bramki Chodnika i tym sposobem do przerwy dwubramkowe prowadzenie WSEH. Po zmianie stron rzut wolny dla WSEH, piłka po strzale R.Wachola przechodzi obok bramki. W 22 minucie rzut rożny dla WSEH, Ochelski do Damian Warmuza i Tymczasowa zdobywa kontaktową bramkę na którą jak najbardziej zasłużyła. Chwilę później okazja 2 na 1 zawodników Tymczasowej - zmarnowana. Obraz gry bardzo podobny jak w pierwszej połowie. W 27 minucie szarża lewą stroną Roberta Kasperlika, strzał ze szpica - obok bramki. W 29 minucie sam na sam z Chodnikiem Artur Sobierajski, odważny wybieg bramkarza Tymczasowej ratuje sytuację. Ten sam zawodnik w indywidualnej akcji w 31 minucie, broni Chodnik. W 32 minucie zagranie lobem prawie przez całe boisko Szlagora do Kasperlika, który piłkę opanował i pokonał Chodnika podwyższając na 3-1. Zaraz po wznowieniu gry &#8220;setka&#8221; dla Tymczasowej, sam przed Kiszką Marzec, strzela obok bramki. Być może w tym fragmencie mecz toczył się przy lekkiej przewadze WSEH, ale nie trwało to długo. W końcówce próby pressingu w wykonaniu Tymczasowej, ale efektów brak. Za to dwukrotnie trafił do siatki Bartłomiej Płuciennik. Najpierw w 39 minucie zamknął na &#8220;długim&#8221; słupku mocne podanie Szafarza, a na 3 sekundy przed końcem dobił piłkę po obronionym strzale Sobierajskiego. Wygrana WSEH po meczu, który był zdecydowanie bardziej wyrównany niż wskazywałby na to końcowy rezultat.   </p>
<p><strong>Moda-Pol</strong> to drugi obok Tequili niepokonany zespół w rundzie wiosennej. Tym razem naprzeciwko nich stanął dość mocno osłabiony <strong>Sturm</strong>, dysponujący zaledwie jednym zawodnikiem rezerwowym. Zdając sobie sprawę ze swojej fizycznej przewagi zawodnicy Mody od początku zaatakowali pressingiem. Właśnie w jego wyniku, w 2 minucie przejęli piłkę w okolicy bramki Sturmu, natychmiast uderzył Janusz Gardas, na rzut rożny piłkę wybija Grzegorz Świerczek. Takich sytuacji było zdecydowanie więcej, Sturm nie radził sobie z pressingiem, błyskawicznie tracąc piłkę na rzecz zawodników Mody. Swojej szansy Sturm zmuszony był szukać w kontratakach, a pierwszej takiej okazji doczekał się w 6 minucie. Akcję wyprowadził Grzegorz Antonów, piłkę po jego strzale odbił Konrad Kwaśny, a dobijający w idealnej sytuacji Krzysztof Jelonek trafił wprost w bramkarza Mody. Chociaż przewaga Mody była miażdżąca, przy skomasowanej obronie Sturmu ciężko było o dogodne okazje. W 8 minucie bardzo mocno z rzutu wolnego Mirosław Harężlak, Świerczek na posterunku. Zawodnicy Mody próbowali licznych strzałów z dystansu, w większości jednak niecelnych. Po jednym z nich Świerczek złapał piłkę i błyskawicznie wznowił grę wyrzucając ją do Tomasza Rączki. Ten zgrywa do nabiegającego Andrzeja Kantyki, który strzałem z &#8220;dzióba&#8221; pokonuje Kwaśnego i niespodziewanie to Sturm na prowadzeniu. W dalszym ciągu trwało oblężenie bramki Sturmowców, którzy mądrze i ofiarnie się bronili, aż do 18 minuty. Wtedy to, po rozegraniu rzutu rożnego strzelał z przerywanej Marcin Gardas, piłka odbiła się jeszcze rykoszetem od Kantyki, zupełnie zaskakując Świerczka i po pierwszych dwudziestu minutach 1-1. Po zmianie stron mecz wyglądał identycznie, cofnięty głęboko Sturm i atakująca Moda. Z czasem doszło zmęczenie, przez co klarownych sytuacji dla Mody zaczynało być coraz więcej. W 26 minucie po zagraniu Wiesława Wacha sam na sam Wojciech Gardas (broni Świerczek). W 28 minucie świetne uderzenie M.Gardasa, w równie wielkim stylu broni Świerczek, podobnie jak strzał z dystansu Wacha. W 30 minucie znakomita okazja Sturmu po kontrataku 2 na 1. W kluczowym momencie po zagraniu Antonowa Kantyka &#8230; przewrócił się na piłce. W kolejnych akcjach próbowali Marcin Czaicki, Wach, J.Gardas i..nic. W 38 minucie perfekcyjnie rozegrana &#8220;ściana&#8221;. M. Gardas do Czaickiego, ten zgrywa stopą za siebie, a M.Gardas z 6 metrów bardzo mocno tyle że w&#8230; poprzeczkę. Gdy na zegarze było 39.42 sekundy błąd popełnia Kantyka, sytuację próbuje ratować Świerczek, ale fauluje tuż przed linią pola karnego. To czwarty faul Sturmu i rzut karny przedłużany tyle, że praktycznie z linii pola karnego. Czaicki nie marnuje okazji i Moda w końcu na prowadzeniu. Najwyraźniej uznali, że teraz to już wygrali. Wznowienie od środka, Antonów z &#8220;siatką&#8221; zagrywa na prawo do niepilnowanego Kantyki. Bardzo mocny strzał, który zapewne minął by bramkę, gdyby nie ofiarnie zamykający akcję na &#8220;długim&#8221; słupku Rączka i piłka ląduje w siatce. Od zdobycia bramki przez Czaickiego minęło 5 sekund ! Tak więc po heroicznym boju Sturm urywa punkty faworytowi. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lemar.iscore.pl/?feed=rss2&amp;p=13493</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Podział punktów w meczu na szczycie - 14 kolejka I ligi BLF</title>
		<link>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13462</link>
		<comments>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13462#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Apr 2012 21:54:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lemar.iscore.pl/?p=13462</guid>
		<description><![CDATA[W piątym swoim meczu, ekipa FC Docent odniosła pierwsze zwycięstwo w rundzie rewanżowej. Tym samym jedynym zespołem, który jeszcze nie punktował po zimowej przerwie pozostaje Contra Kamienica. Młodzież Rekordu zagrała jako pierwsza, a ich rywalem był zespół ISS Wawrzaszek, mający za sobą dwie kolejne wygrane, w tym z Centrum. Skoro dało się pokonać Centrum to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W piątym swoim meczu, ekipa FC Docent odniosła pierwsze zwycięstwo w rundzie rewanżowej.<span id="more-13462"></span> Tym samym jedynym zespołem, który jeszcze nie punktował po zimowej przerwie pozostaje Contra Kamienica. <strong>Młodzież Rekordu</strong> zagrała jako pierwsza, a ich rywalem był zespół <strong>ISS Wawrzaszek</strong>, mający za sobą dwie kolejne wygrane, w tym z Centrum. Skoro dało się pokonać Centrum to dlaczego nie Młodzież ? Tym bardziej, że wolne otrzymali zawodnicy biorący dzień wcześniej udział w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski i Młodzież zagrała w składzie mocno eksperymentalnym. Jak się jednak okazało z tymi kłopotami drużyna rekordzistów poradziła sobie bez większych problemów. Objęli prowadzenie już w pierwszej minucie po strzale Jacka Włocha i nie oddali go do końca spotkania. W 24 minucie po bramce Krzysztofa Kani prowadzili już 5-1. Wysokie prowadzenie wyraźnie ich rozkojarzyło, szybkie dwa gole autorstwa Rafała Jankosia i Krzysztofa Raczka, a na niespełna 5  minut przed końcem głową do pustej bramki dobija piłkę Piotr Witkowski i zrobiło się 5-4. Mimo starań ISS w końcówce więcej bramek już nie padło.  </p>
<p>Natychmiast po rozpoczęciu gry <strong>FC Docent</strong> zaatakowali swojego rywala, którym był zespół <strong>THC United</strong>. Przez pierwsze dwie minuty piłka praktycznie nie opuszczała połowy THC. Ale ledwie na zegarze minęły dwie minuty, aut dla THC na wysokości &#8220;przerywanej&#8221; pod bramką Docentów. Piłka zagrana do Łukasza Szewczyka, a ten strzelił spod linii bocznej obok Leszka Płaski, lokując piłkę pod poprzeczką bramki Izaaka Stachowicza. Był to oczywiście pierwszy strzał THC w tym spotkaniu. W 4 minucie Szymon Kóska przez całe boisko do Szewczyka, ten piłkę opanował, ale bramkarza FC Docent nie zdołał pokonać. Już nie tak jak w pierwszych minutach ale nadal optyczna przewaga Docentów, kilkakrotnie wykonywali rzuty rożne - efektów jak do tej pory nie było. A United kontrowało, w 6 minucie Kośka-Wojciech Czulak - Dariusz Pochwat, który będąc sam przed Stachowiczem strzelił ponad bramką. Kolejny kontratak w 7 minucie, Pochwat do Dariusza Ciereszki, na rzut rożny odbija piłkę Stachowicz. Nieoczekiwanie Docentom pomogli rywale a zasadzie stojący w bramce THC Marcin Susałko. W prostej sytuacji zamiast piłkę złapać, zachował się zbyt nerwowo, zagrał wprost do Krzysztofa Szczygła, który piłkę przyjął po czym pokonał Susałkę strzałem z 8 metrów. Wznowienie od środka, natychmiastowa strata THC, piłkę przejął Marek Prochowski, który właśnie pojawił się po raz pierwszy na boisku. Minął Pochwata, wyszedł sam na sam z Susałką i bez problemu wykończył akcję. W 11 minucie spod poprzeczki piłkę po strzale Szewczyka na róg wybił Stachowicz. W 13 minucie świetne wyjście THC spod pressingu rywali. Szewczyk do Czulaka ten do Rafała Wiesnera, który ponownie do Szewczyka zamykającego akcję na &#8220;długim słupku&#8221;, zabrakło dosłownie centymetrów. W 15 minucie strata w ataku THC, Roman Kwaśny natychmiast do Adriana Oleckiego, który po ataku Docentów nie zdążył wrócić na własną połowę. W ten sposób znalazł się on sam przed Suasałką i choć na raty to jednak go pokonał podwyższając prowadzenie. Od straty drugiej bramki THC dotychczas raczej grające z kontry zaatakowało. Bramki stracili zbyt łatwo, po prostych błędach, a odrabianie strat było bardzo trudne. Do końca pierwszej połowy nie udało się pokonać Stachowicza, ani Adriana Śmiłowskiego, który stanął w bramce Docentów pod koniec pierwszej części gry. Już od pierwszych minut drugiej połowy próby pressingu w wykonaniu United, lecz nim przyniósł on jakikolwiek efekt, było już 1-4. Piłkę na prawej stronie otrzymał Bartosz Ramlow i posłał ją w &#8220;długi&#8221; róg obok wybiegającego Susałki. Przewagę uzyskało THC, cóż z tego skoro nic z niej nie wynikało. W 30 minucie strata piłki przez THC pod bramką Docentów. Płaska zagrał do Kwaśnego, ten nieatakowany dobiegł z piłką dwa metry przed Susałkę, po czym odegrał do Oleckiego, który z metra do pustej bramki na 1-5. THC na pewno nie zasługiwało, by przegrywać tak wysoko, ale Docenci punktowali ich bezlitośnie. W ciągu minuty zdobyli następne dwa gole (Kwaśny i Płaska z karnego), by przy stanie 1-7 w 33 minucie &#8220;spocząć na laurach&#8221;. Ambitnie atakujący zawodnicy THC z dekoncentracji rywala skrzętnie skorzystali, strzelając w końcówce aż 4 bramki. Na więcej zabrakło czasu a do zdobycia choćby punktu było to zbyt mało i mecz kończy się wygraną FC Docent 7-5. </p>
<p>Spokojnie zaczęły swój mecz <strong>Dziewiątka</strong> i <strong>Contra Kamienica</strong>. Pojedynek bardzo istotny dla układu dolnej części tabeli. Obu drużynom znany był już wynik mecz Docentów, Dziewiątka w przypadku porażki lądowała na samym dnie. Pierwsza, zarówno groźna jak i ładna akcja miała miejsce w 3 minucie. Wymiana piłki pomiędzy Tomaszem Dulebą i Aleksandrem Macedońskim, strzał tego pierwszego, piłkę na róg odbija Łukasz Goch. W 6 minucie z 10 metrów Michał Mąka, także Szymon Mamorski na posterunku. Nadal dość spokojny i wyrównany mecz, pojedyncze próby z obu stron.  W 5 minucie Duleba na &#8220;ścianę&#8221; do Macedońskiego, który obrócił się z trudem na obrońcy, strzał również niezbyt mocny ale piłka odbijając się jeszcze od nóg obrońców i Gocha wpada do bramki. Po stracie bramki częściej w ataku Contra, próbowali strzelać Tomasz Ryszka, Mąka czy Marcin Jakowenko. W 9 minucie Macedoński do wbiegającego w pole karne Łukasza Mentla, ten posyła piłkę obok bramki. W 12 minucie mocno i celnie z dystansu Łukasz Kaleta, na rzut rożny piłkę odbija Mamorski. Dziewiątka bardzo dobrze i pewnie w destrukcji, rzadko angażowała więcej niż dwóch graczy w ofensywę, przez co nie dawała się kontrować, co przed tygodniem było normą. Spokojnie czekała na swoje okazje, które nadeszły. W 13 minucie Macedoński z rzutu rożnego do Krzysztofa Kopcia, który płaskim strzałem z &#8220;pierwszej&#8221; piłki z linii pola karnego podwyższa na 2-0. W 14 minucie indywidualna akcja Macedońskiego, broni Goch, dobitka Jacka Patry trafia w stojącego w bramce obrońcę. Im dłużej trwał mecz tym spokojniejsza i pewna gra Dziewiątki. W 16 minucie z 10 metrów Ryszka, broni Mamorski. W 17 minucie jedna z nielicznych szans kamieniczan na kontratak, jednak marnują akcję 3 na 1. W 18 minucie Patro obrócił się na Szymonie Cebracie, stanął &#8220;oko w oko&#8221; z Gochem, lepszy bramkarz Contry. W 19 minucie Mentel do wbiegającego w pole karne Patry, strzał z 3 metrów i Goch kapituluje. Do przerwy wysokie i w pełni zasłużone prowadzenie Dziewiątki. Po zmianie stron początek znów dla tej drużyny, w 22 minucie &#8220;klepka&#8221; Duleby ze Zbigniewem Wydrą, strzał Duleby w świetnym stylu broni Goch. W 24 minucie długa piłka na &#8220;ścianę&#8221; do Kalety, zbyt daleko kryjący go Patro i Kaleta uderzył potężnie z półobrotu, a piłka odbiwszy się od poprzeczki ląduje w siatce. W 25 minucie rzut wolny, strzela Jakowenko, broni Mamorski, dobija z 3 trzech metrów Cebrat - ponad bramką. Chwilę później rzut rożny dla Dziewiątki, Mentel do Patry, którym nie zainteresował się żaden z obrońców i było 4-1. W 29 minucie kontra Dziewiątki 2 na 1, źle rozwiązana przez Macedońskiego, który powinien rozegrać piłkę z Mentlem a postanowił akcję skończyć sam - fatalnie. Kilka minut dość chaotycznych z obu stron, brakowało dokładności w rozegraniu piłki. Mniej więcej od 30 minuty dużo szybsze tempo, szczególnie w wykonaniu Contry, która powoli zaczynała spychać rywali do coraz głębszej defensywy, dodatkowo grając pressingiem. Dziewiątka coraz częściej się gubiła, to nie był ten zespół z pierwszej połowy. W 32 minucie w akcję włączył się Goch, otrzymał piłkę z rzutu rożnego, strzelił mocno i celnie, świetnie Mamorski, piłka wychodzi na aut. Po jego rozegraniu, lob na przeciwną stronę, ładny wolej Ryszki, Mamorski na rzut rożny. Z niego Ryszka wstrzelił piłkę w pole karne, tam trącił ją Mąka i i było 4-3. W 34 minucie z dwóch metrów strzela Kaleta, broni Mamorski, bezradny wobec dobitki Jakowenki. Zupełnie zagubiona Dziewiątka, coraz częściej zagrażająca im Contra. Dwukrotnie strzelał Jakowenko, po strzale Ryszki piłkę zmierzającą w  &#8220;okienko&#8221; wybronił Mamorski. W końcu Dziewiątka zrobiła to co powinna wcześniej - wzięli czas. Pierwsza akcja po jego zakończeniu - piłka wysokim lobem od Wydry do Macedońskiego, ten obrócił się na &#8220;przyklejonym&#8221; obrońcy i z 7 metrów nie dał szans Gochowi. To był kluczowy moment, Contra choć atakowała nie zdobyła już nic, natomiast w 40 minucie Mentel wykorzystał kontratak 3 na 1 i ustalił wynik tego spotkania. </p>
<p>Mianem meczu na szczycie w każdej lidze zwykło się określać pojedynki pierwszego i drugiego zespołu w tabeli. W 14 kolejce do takiego doszło także w naszej lidze, a naprzeciwko siebie stanęły drużyny <strong>Normalu</strong> i <strong>Aroma Group</strong>. Lepiej w mecz weszła Aroma, długo i cierpliwie rozgrywająca piłkę, wszystko na dużym ruchu. Po ewentualnej stracie błyskawicznie organizowali się w obronie, co w praktyce uniemożliwiało zawodnikom Normalu stworzenie realnego zagrożenia. Z każdą też minutą wrastało tempo tego spotkania. Efektów swojej gry doczekała się Aroma w 6 minucie, z rzutu rożnego Szymon Maciejewski do Mateusza Maciejewskiego, ten zagrał na &#8220;długi słupek&#8221;. Tam był już Jakub Cybiński, który jedną ręką&#8230;opierał się o słupek. Mimo to, umieszczenie piłki w siatce sprawiło mu sporo trudności, ale w końcu się udało i Aroma na prowadzeniu. W 8 minucie pierwsza dogodna okazja dla lidera. Po podaniu Piotra Czaka na 6 metrze skiksował jednak Marcin Sztykiel. Mimo przewagi Aromy kolejna okazja dla Normalu. Błąd Cybińskiego, który nie bacząc na rozwój wypadków na boisku postanowił dokonać zmiany i obrócił się plecami do akcji. Wobec powyższego zagraną do niego piłkę przejął Czak i natychmiast strzelił. Piłkę na rzut rożny odbił Gerard Marszałek. Chwilę później kontra Normalu, prawą stroną Dawid Lech, nie dał rady Piotr Słowiak, ponownie interweniuje Marszałek i piłka wychodzi na rzut rożny. Po nim 10 sekundowe &#8220;oblężenie&#8221; bramki Aromy, w końcu trochę na uwolnienie ale też dokładnie do Andrzeja Szymańskiego zagrywa Słowiak. Do kontrataku ruszył też Bartłomiej Włoch i Mateusz Feruga w bramce Normalu chyba spodziewał się podania do niego. Szymański postanowił akcję skończyć sam, niezbyt mocnym ale precyzyjnym strzałem lewą nogą z 9 metrów zaskoczył Ferugę i w 10 minucie było 0-2. Po tej bramce mecz się wyrównał, oba zespoły grały dość dobrze w obronie, strzały więc raczej z dalszej odległości. W 14 minucie ładnie między dwoma obrońcami strzela Mateusz Maciążka, broni Marszałek. Z rzutu wolnego Czak - obok bramki. W 16 minucie dwukrotnie M.Maciejewski, w obu przypadkach broni Feruga. W 18 minucie świetnie rozegrana &#8220;ściana&#8221;, M.Maciejewski do brata, zgranie piętą, strzał w idealnej sytuacji z trzech metrów obok bramki. W 19 minucie z 10 metrów Cybiński, piłka przelatuje ponad bramką. Ta część gry kończy się świetną okazją dla Aromy, sam na sam z Ferugą Szymański, odgrywa do Włocha, ten trafia w stojącego w bramce Sztykiela. Dwie minuty po zmianie stron, z narożnika boiska na 8 metr piłkę do Czaka wycofał Lech. Czak zakręcił Włochem i równie mocnym co precyzyjnym strzałem w &#8220;długi&#8221; róg pokonał Marszałka. W 24 minucie indywidualny kontratak Czaka, strzał - piłkę na rzut rożny wybija Marszałek. W 26 minucie Czak z rzutu rożnego do Maciążki, piłka przechodzi minimalnie obok słupka po bardzo mocnym strzale z &#8220;przerywanej&#8221;. Podbudowany zdobyciem bramki Normal nadal atakował, za co w 27 minucie został nagrodzony. Spod linii bocznej do środka zszedł z piłką Czak, &#8220;drzemnął&#8221; się trochę zasłonięty Marszałek, a snajper Normalu niezbyt mocnym ale precyzyjnym strzałem lewą nogą doprowadza do wyrównania. Była to nagroda dla Normalu za grę od początku drugiej połowy, kiedy to byli po prostu lepsi. W tym czasie zawodnicy Aromy zachowywali się tak, jakby mecz był już wygrany. Dalsza część meczu to już ataki z obu stron, widać było, że oba zespoły chciały ten pojedynek wygrać. Były jeszcze, chociaż niezbyt liczne, okazje do zdobycia kolejnych bramek Swoich szans nie wykorzystali m.in Czak, M. Maciejewski, Adrian Owczarczyk czy Maciążka, który trafił w spojenie słupka z poprzeczką. Wynik, który chyba tak naprawdę nie zadowolił żadnej z drużyn, nie uległ już jednak zmianie. Tak więc dalsza część walki o Mistrzostwo, przynajmniej pomiędzy Aromą i Normalem odbędzie się za &#8220;pośrednictwem&#8221; innych drużyn. </p>
<p>Równie ważny pojedynek zamykał 14 kolejkę, zagrały bowiem trzecia czyli <strong>Rapid </strong>oraz czwarta (Centrum) drużyna ligowej tabeli. Dla tej pary, rezultat jaki zanotowaliśmy w spotkaniu dwójki liderów, był niewątpliwie najlepszym z możliwych. Mecz lepiej rozpoczął Rapid, który po bramkach Dariusza Łołki i Jacka Baneta prowadził w 13 minucie 2-0. Prowadzenie utrzymywał zresztą bardzo długo, bo aż do 37 minuty (z krótką przerwą w 22 minucie kiedy był remis). Końcówka należała do <strong>Centrum</strong>, wyrównująca bramka Szymona Urbańczyka i ta decydująca (wtedy już na 7-6) autorstwa Bogdana Szczotki i to ten zespół inkasuje trzy punkty. Po rozstrzygnięciach minionej kolejki tym bardziej żal zapewne graczom Centrum, punktów straconych w meczu z ISS Wawrzaszek - jedynych w tej rundzie. Widać wszystko jest jeszcze możliwe, Centrum zagra zarówno z Normalem jak i Aromą, więc (prawie) wszystko w ich&#8230; nogach. Rapid ma teoretycznie najłatwiejszy układ gier - z czołówki zagra tylko z Młodzieżą. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lemar.iscore.pl/?feed=rss2&amp;p=13462</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Bez większych niespodzianek - 12 kolejka II ligi BLF</title>
		<link>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13443</link>
		<comments>http://www.lemar.iscore.pl/?p=13443#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Apr 2012 21:00:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lemar.iscore.pl/?p=13443</guid>
		<description><![CDATA[LAW Perfect choć z trudem to jednak wrócił na właściwe tory, a nadal imponują formą Moda-Pol i Tequila. Tak można by w skrócie określić najważniejsze wydarzenia 12 kolejki w II lidze. Rozpoczęło się jak zwykle od meczu Arki Kamienica, której rywalem tym razem była ekipa WSEH. Mecz w zasadzie cały czas pod kontrolą wyżej notowanego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>LAW Perfect choć z trudem to jednak wrócił na właściwe tory, a nadal imponują formą Moda-Pol i Tequila.<span id="more-13443"></span> Tak można by w skrócie określić najważniejsze wydarzenia 12 kolejki w II lidze. Rozpoczęło się jak zwykle od meczu <strong>Arki Kamienica</strong>, której rywalem tym razem była ekipa <strong>WSEH</strong>. Mecz w zasadzie cały czas pod kontrolą wyżej notowanego WSEH, który w 16 minucie prowadził już 4-0. Jednak na początku drugiej połowy przytrafił im się moment dekoncentracji co natychmiast wykorzystali kamieniczanie. Po dwóch bramkach Łukasza Murasa w 27 minucie zrobiło się 4-3. To było jednak wszystko na co stać było Arkę, a WSEH po strzeleniu kolejnych dwóch bramek wygrywa ten mecz 6-3. </p>
<p>Następną parę w środowy wieczór stanowiły <strong>Tymczasowa</strong> oraz <strong>Sturm</strong>. To ta ostatnia drużyna wydawała się być faworytem tej potyczki.  Tymczasowa w dwóch wiosennych meczach przegrała wysoko, a Sturm w obu meczach zainkasował  komplet punktów. Wydaje się, że właśnie świadomość bycia faworytem Sturmowców w tym meczu zgubiła. Porzucili swój dotychczasowy styl gry, oparty przede wszystkim na defensywie i spokojnych atakach niekoniecznie z udziałem całej drużyny. Tym razem jakby chcąc pokazać rywalowi &#8220;kto tu rządzi&#8221; poszli z żywiołowo grającą Tymczasową na wymianę &#8220;ciosów&#8221;. Efekt był taki, że raz po raz byli kontrowani, sami natomiast &#8220;bili głową&#8221; w przysłowiowy mur. Już w pierwszych minutach po strzale Damiana Warmuza musiał interweniować Grzegorz Świerczek, po chwili tuż obok bramki posłał piłkę Łukasz Tymrakiewicz. W 5 minucie lewą stroną boiska przedarł się Marek Lasoń, piłkę po jego strzale na róg paruje Świerczek. W 7 minucie strata Sturmu na środku boiska zawodnicy Tymczasowej w akcji 3 na 1, jednak po strzale Artura Marca piłka ląduje na aucie bramkowym. W 8 minucie rzut rożny dla Sturmu tak rozegrany, że z kontrą spod włanej bramki ruszył Lasoń. Nie dał rady goniący go Grzegorz Antonów, będąc na wysokości pola karnego Lasoń zagrał przed bramkę, gdzie drugi uczestnik kontrataku - Tomasz Englert dopełnił formalności i Tymczasowa objęła prowadzenie. Sturm praktycznie nie stwarzał okazji, dwukrotnie po rozegraniu autu poprzez &#8220;ścianę&#8221;, próbował Andrzej Kantyka, oba strzały były niecelne. A w 12 minucie nadziali się na kolejną kontrę, tym razem podającym Marzec a do siatki ponownie trafił Englert. W 16 minucie Sturm zdobył jednak kontaktową bramkę. Z rzutu rożnego piłkę na przeciwległą stronę boiska zagrał Kantyka, do piłki dobiegł Grzegorz Mroziak i bardzo ładnym uderzeniem z półwoleja ustalił rezultat do przerwy. Jeżeli Sturmowcy liczyli na to, że ten gol będzie przełomem, to srogo się zawiedli. Po zmianie stron było jeszcze gorzej, a z każdą minutą Strum prezentował się coraz słabiej. W 28 minucie Kantyka zlekceważył toczącą się koło linii bocznej piłkę, przekonany że wyjdzie ona na aut. Innego zdania był Englert, ofiarnie ją wygarnął przed linią i wyszedł na pozycję sam na sam. Po chwili Świerczek wyciągał już piłkę z siatki a Englert mógł się cieszyć ze skompletowania hat`tricka. Niespełna minutę później piłka zagrana z autu do Warmuza, mniej więcej na wysokość linii pola karnego, strzał z pierwszej piłki i ląduje ona w &#8220;okienku&#8221; bramki Świerczka. Patrząc na poczynania Sturmu w tym spotkaniu trudno się było łudzić, by byli w stanie odrobić straty. I nic takiego nie nastąpiło, a gra z wycofanym bramkarzem w ostatnich pięciu minutach przy stanie 1-5 zaowocowała kolejnymi bramkami, z tym że Tymczasowa zdobyła dwie a Sturm zaledwie jedną. Tym samym mecz kończy się zasłużonym zwycięstwem Tymczasowej 7-2. </p>
<p>Zarówno <strong>Tequila</strong> jak i<strong> Moda-Pol </strong>spisują się świetnie od początku drugiej rundy. Oba zespoły poczyniły wzmocnienia i jest to widoczne na boisku. Przed Modą zadanie było tym trudniejsze, że jednego z bohaterów potyczki z LAW Perfect - bramkarza Mariusza Sułkowskiego zastąpił Konrad Kwaśny z bramkarskim fachem nie mający wiele wspólnego. Wobec powyższego jeszcze większa odpowiedzialność spadła na defensorów, którzy maksymalnie musieli ograniczać ilość celnych strzałów rywali. Rozpoczęło się od mocnego uderzenia, już w pierwszej akcji meczu Janusz Gardas do Marcina Czaickiego, który &#8220;nawinął&#8221; obrońcę ale Marcina Pietrusy nie zdołał pokonać. Wydawałoby się wychodząca na aut piłka, zlekceważył ją zupełnie J.Gardas. Pobiegł natomiast za nią Tomasz Wawrzyniak, zagarnął przed linią a następnie mocno i celnie uderzył. Piłka wylądowała pod poprzeczką bramki Kwaśnego gdy od początku meczu upłynęło 1.14 sekund. Błyskawiczna odpowiedź Mody, rzut rożny - M.Gardas do J. Gardasa i gdy na zegarze 2.01 sekunda piłka ląduję w siatce. Potem kilka minut, w trakcie których było sporo ruchu, kilka rzutów rożnych z jednej i drugiej strony, a także trochę chaosu i strat jednej i drugiej drużyny. W końcu znów zaczęło się coś dziać pod bramkami. Najpierw w 10 minucie Wawrzyniak, lewą stroną uciekł obrońcom, piłka po jego strzale w boczną siatkę. W 11 minucie Mirosław Harężlak do Wojciecha Gardasa. Ten ostatni zakręcił Krzysztofem Sewiło a następnie ładnym strzałem z &#8220;przerywanej&#8221; pokonał Pietrusę. Bardzo dobrze uzupełniająca się w obronie Moda, rzadko dopuszczała do klarownych sytuacji dla rywali. Ci próbowali z dystansu ale bez powodzenia. W końcu jednak w 14 minucie błąd J.Gardasa, który został w prosty sposób ograny przez Wawrzyniaka, sam strzał był już tylko formalnością. Dwie minuty później zaspała już cała defensywa Mody, pozostawiając najgroźniejszego zawodnika Tequili  niepilnowanego w polu karnym. Zagrywającym Konrad Sieńkowski, a Wawrzyniak otrzymawszy piłkę w efektowny sposób ograł Kwaśnego i dał prowadzenie swojej drużynie. W drugich 10 minutach lepsza Tequila, Moda obudziła się dopiero w końcówce pierwszej połowy, lecz bez efektów bramkowych. Do przerwy jednobramkowe prowadzenie Tequili, która chyba była minimalnie lepsza. Od początku drugiej połowy mecz bardzo równy, w 22 minucie Czaicki do Alana Banasia wzdłuż linii bocznej. Strzał tego ostatniego w &#8220;długi&#8221; róg, nogą broni Pietrusa. W 24 minucie Banaś do Czaickiego krótko z autu, Czaicki do M.Gardasa na klasyczną &#8220;ścianę&#8221;. Odegranie M.Gardasa do wbiegającego Czaickiego, strzał ze szpica z 6 metrów i na tablicy remis. Tequila chciała i atakowała, lecz bardzo ciężko było im o dogodne pozycje strzeleckie, natomiast Moda miała w krótkim czasie kilka wybornych okazji do strzelenia gola. W 25 minucie M.Gardas wzdłuż linii końcowej w kierunku W.Gardasa, podanie przecina powracający Dariusz Szewczyk o mało nie zaskakując własnego bramkarza. W 26 minucie Banaś w pole karne do W.Gardasa, ten zwlekał trochę ze strzałem i w końcu został zablokowany przez Szewczyka. W 29 minucie Banaś do J.Gardasa, strzał niezbyt czysty ale piłka przeturlała się zarówno między obrońcami jak i obok Pietrusy i Moda objęła prowadzenie. W 32 minucie po zagraniu Wawrzyniaka w świetnej sytuacji Szewczyk - strzelił wprost w bramkarza. W 33 minucie z dystansu Harężlak, broni Pietrusa. Kontra Mody w 34 minucie Czaicki do Banasia, na rzut rożny broni Pietrusa. W 35 minucie kolejny kontratak, Harężlak do Banasia, który z 5 metrów nie trafił w bramkę. W tej samej minucie dwie próby Sieńkowskiego, w pierwszej trafił w kolegę z drużyny, po dobitce piłka przeszła obok bramki. Indywidualnie Wawrzyniak w 37 minucie z &#8220;przerywanej&#8221; trafia w poprzeczkę. Zaraz po tej akcji, rzut rożny dla Tequili, Sieńkowski do Wawrzyniaka, który mimo dość trudnej pozycji uderzył perfekcyjnie a piłka odbiwszy się od poprzeczki i słupka wylądowała w bramce. Nic się już nie zmieniło do końca meczu, z ilości sytuacji powinna wygrać raczej Moda, ale z gry rezultat jak najbardziej sprawiedliwy. Tym samym oba zespoły niepokonane w rundzie rewanżowej. </p>
<p>Lider chciał się odbudować po porażce z Moda-Pol, za przeciwnika miał mające komplet punktów na wiosnę <strong>ZPPNH</strong>. <strong>LAW Perfect</strong> ruszył do ataku od pierwszego gwizdka, natychmiast zatrudniając świetnie broniącego w ostatnich meczach Tomasza Kapsa. Strzelali Tomasz Bydliński, Krystian Mańkus czy Łukasz Wrzeszcz. Ale Kaps trwał i kapitulować nie zamierzał, a w 4 minucie okazja dla ZPPNH. Zbigniew Targosz do Pawła Wojtusiaka, po strzale z dwóch metrów świetnie interweniuje Maciej Rozmus. W 6 minucie strata piłki przez ZPPNH w dość prostej sytuacji, piłkę przejął Tomasz Raczek i strzałem z &#8220;dzióba&#8221; z 11 metrów daje prowadzenie swojej drużynie. Patrząc na ilość stwarzanych przez LAW sytuacji wydawało się że to bramka rozwiązująca worek z bramkami. Tak się nie stało, choć średnio na kilka sytuacji stworzonych przez lidera przypadała jedna dla ZPPNH. Tempo meczu było ogromne, błędy w defensywie zawodnicy ZPPNH nadrabiali walecznością, a w ostateczności pozostawał broniący ze szczęściem niezawodny Kaps. W 11 minucie znów okazja dla ZPPNH, Targosz mocno w pole karne, gdzie Łukasz Selwiet nie trafił w piłkę metr przed bramką. W 19 minucie zagranie Rozmusa do Tomasza Gali &#8220;czyta&#8221; Targosz, po przejęciu piłki strzela trafiając w słupek. W drugiej połowie mecz wyglądał podobnie, rzadsze ale bardzo dobre sytuacje dla ZPPNH, jednak także Rozmus w bramce LAW spisywał się znakomicie. Mecz wyglądał tak, że po strzeleniu 1-2 następnych bramek przez LAW byłby on zapewne rozstrzygnięty, ale nikłe prowadzenie rywala dodawało ZPPNH wiary, że w końcu uda się wykorzystać którąś z okazji. Tak też się stało w 35 minucie, z rzutu rożnego Dawid Talik, &#8220;zaspał&#8221; Wrzeszcz i Marcin Wnętrzak z bliska doprowadził do wyrównania. Korzystnego wyniku nie udało się im jednak dowieźć do końca, strata na środku boiska, sam na sam z Kapsem Gala pod koniec 37 minuty i bramkarz ZPPNH w końcu kapituluje. Tak więc do sukcesu ZPPNH zabrakło bardzo niewiele, ale końcowy rezultat jest jak najbardziej sprawiedliwy. </p>
<p>Na pierwsze punkty w swoim debiutanckim ligowym sezonie nadal czeka <strong>FC Biała</strong>. W 12 kolejce poległa w meczu z <strong>Electropoli Galwanotechnika</strong>, tym razem w stosunku 2-7. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lemar.iscore.pl/?feed=rss2&amp;p=13443</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>

